Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

10 kroków do szczęścia

Gdyby zapytać 100 przypadkowych osób, czym jest szczęście, prawdopodobnie padłby kanon w postaci zdrowia i rodziny, uzupełniony wachlarzem indywidualnych marzeń i potrzeb. A tymczasem…

W rzeczywistości bywa tak, że niczym bajkowa Alicja, ciągle gonimy królika i kiedy już nam się wydaje, że kolejny samochód, markowa sukienka, egzotyczna wycieczka, powiększony biust czy nowa dziewczyna (niepotrzebne skreślić) w końcu wprowadzą nas w permanentny stan zadowolenia, okazuje się, że to nie to, co tygryski lubią najbardziej (pozostając przy zwierzęcej nomenklaturze). I pędzimy dalej.

Aż trzeba nam wpaść w wielką czarną dziurę i solidnie huknąć się w głowę, by zrozumieć, że szczęście nie jest relatywne, a emocje zbudowane na powierzchowności i dobrach materialnych ulatują w mgnieniu oka. Dla wielu osób taką czarną dziurą jest depresja. Paradoksalnie, to właśnie wtedy odkrywamy istotę uniwersalnego szczęścia, gotowi oddać wszystko za umiejętność odczuwania choćby chwilowej radości z czegokolwiek. Jak wydostać się z dołka i przekuć zdobytą tam wiedzę w wewnętrzny generator dobrych emocji?

Sheenie Ambardar, psychiatra z Los Angeles, przyznaje, że jako lekarz ze specjalizacją w psychofarmakologii nie miałaby nic przeciwko przepisywaniu leków jako optymalnego środka zaradczego na szereg zaburzeń, od depresji i zaburzeń lękowych po chroniczną bezsenność i chorobę dwubiegunową - są szybkie, skuteczne i nie wymagają zbyt dużych nakładów finansowych. Nie wyklucza jednak, że zaburzenia nastroju można pokonać bez leków i odnaleźć wewnętrzne słońce poprzez konsekwentną pracę nad relacją „ja-świat”. Oto, jakich rad udziela:

1. Przestań porównywać się z innymi ludźmi

Porównywanie się z rodzeństwem, znajomymi, przypadkowymi przechodniami, czy nie daj Boże osobami publicznymi to jedna z najszybszych dróg do zaburzeń nastroju. „Ideały” motywują nas do pracy, owszem, ale dużo częściej sprawiają, że czujemy się mniej ważni, niewystarczająco dobrzy i nieatrakcyjni. Czy to nie strata czasu i energii? Bądź najlepszą wersją siebie! Nie pozwól, by inni ludzie stali się twoją obsesją. I pamiętaj, że sąsiad, któremu zazdrościsz nowego BMW też ma problemy, a kto wie, być może zazdrości ci, że potrafisz pokonać dziesiątki kilometrów na rowerze…

2. Ogranicz Facebooka

Punkt pierwszy automatycznie łączy się z drugim. Badania potwierdzają to, co lekarze i socjolodzy podejrzewali już od jakiegoś czasu – portale społecznościowe są świetnym narzędziem podtrzymującym kontakt z przyjaciółmi, ale kompulsywne podglądactwo i korzystanie z nich w celu wypromowania konkretnego obrazu siebie rozwija w nas podświadomą potrzebę porównywania się z innymi. To z kolei rodzi zawiść, niepewność, rozczarowanie, frustrację i poczucie mniejszości. Facebookowy detoks początkowo może nie być łatwy, ale prawdopodobnie jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie możesz zrobić dla własnego zdrowia psychicznego.

3. Zapisz myśli

Prowadzenie dziennika czy jakichkolwiek innej formy zapisywania myśli nie bez powodu jest istotną metodą terapeutyczną – działa jako swoiste katharsis, pomaga uzewnętrznić emocje, o których trudno nam mówić i pozwala zdystansować się do własnych przeżyć. Zapisane strony stają się też punktem odniesienia do obserwacji postępów i uświadomienia sobie, jak wielka zawładnęła nami siła – czytając zapiski sprzed kilku tygodni, a nawet dni, osoby cierpiące na depresję często nie mogą uwierzyć, że są autorami tego morza rozpaczy przelanego na papier w chwili skrajnej słabości.

4. Zacznij żyć własnym życiem

Depresja często pochłania nas, gdy zdajemy sobie sprawę, że przez całe życie „konsultujemy” własne decyzje i zachowania ze światem zewnętrznym, starając się go zadowolić. Nie potrafimy odmawiać, trwonimy czas przed lustrem zastanawiając się, czy spodobamy się komuś dziś wieczorem, przedkładamy potrzeby innych nad własne, realizujemy marzenia rodziców, trwamy w toksycznych związkach ze względu na dzieci (o zgrozo!) – dość tego! Twoje życie jest twoim życiem – tylko ty możesz w nim tworzyć i niszczyć. Zacznij od nauki wyrażania sprzeciwu, bądź czasami egoistą, stawiaj warunki i przestań spotykać się z ludźmi, którzy przytłaczają cię grą pozorów. Autentyczność i odwaga, by mówić o własnych potrzebach uwolnią cię od poczucia uwięzienia, jednego z podstawowych zalążków depresji i zaburzeń lękowych.

5. Zadbaj o dietę

Zbilansowany jadłospis to podstawa prawidłowego funkcjonowania całego organizmu. Pewne elementy diety mają jednak szczególnie istotne znaczenia dla równowagi psychicznej. Niedobór kwasów tłuszczowych Omega-3 może powodować zaburzenia produkcji serotoniny – hormonu odpowiedzialnego za nastrój. Trzeba jednak zaznaczyć, że kwasy Omega-3 nie leczą depresji, a jedynie wspomagają przekaźnictwo chemiczne w mózgu, wpływając tym samym na funkcjonowanie ośrodkowego układu nerwowego. Nie bez znaczenia jest też potas, magnez, witaminy z grupy B i witamina D – według najnowszych badań, jej obniżony poziom ma ścisły związek z większym ryzykiem choroby, a największe ryzyko dotyczy pacjentów, którzy wcześniej przechodzili już epizody depresyjne.

6. Rozmawiaj z ludźmi

„Samotność to taka straszna trwoga.” Na depresję cierpi się samotnie i często z samotności. Zdarza się, że pacjenci całymi tygodniami nie zamieniają słowa z innymi ludźmi – bo nie chcą, boją się, nie potrafią. Taka izolacja pogłębia nasz “dół”, tymczasem każde dobre słowo, każdy wymuszony nawet uśmiech i ten otrzymany w zamian wysyła do naszego mózgu ważny sygnał, który może poprawiać nastrój… niekoniecznie natychmiast, ale na pewno na zasadzie „ziarnko do ziarnka.”

7. Wyznacz sobie cel

Współczesny ideał człowieka to zdobywca, pilny uczeń i eksplorator. Wciąż chcemy wiedzieć, widzieć, mieć i doświadczać więcej, a doba ma wciąż tylko 24 godziny. Nie ma chyba bardziej frustrującej świadomości niż ta, że chociaż chcemy się rozwijać, zwyczajnie brakuje nam na to czasu. W rezultacie najczęściej nie robimy nic, bo po co zabierać się za cokolwiek skoro i tak nie osiągniemy perfekcji. Z drugiej strony, zdarza się, że, wręcz przeciwnie, przytłacza nas poczucie bezcelowości i świadomość, że inni czerpią z życia pełnymi garściami. Skutek jest ten sam – apatia, lenistwo, niechęć i kolejne załamanie. Stop! Wyznacz sobie wyłącznie jeden cel, mały czy duży – to bez znaczenia – i konsekwentnie dąż do niego dzień po dniu. W życiu tak jak w żeglarstwie, potrzebna jest mapa i kompas, by w końcu móc dobić do brzegu. Dryfowanie bez celu to pewne szaleństwo.

8. Sięgnij po duchową lekturę

Ta rada może wydać się dziwna, ale czytanie książek poświęconych duchowym aspektom życia pozwala odzyskać komfort i równowagę, nawet zatwardziałym ateistom i agnostykom. Terapeuci polecają również rozwijanie wiedzy w zakresie astronomii - rozważanie wielkich pytań, pogodzenie się z ogromem wszechświata i uświadomienie sobie, jakim cudem jest człowiek w tym kosmicznym przedsięwzięciu, może sprawić, że spojrzymy na siebie z nieco innej perspektywy.

9. Doświadczaj błogiej ciszy

Osoby, które potrafią regularnie wygospodarować czas wyłącznie dla siebie i odciąć się od zgiełku codzienności (poprzez jogę, medytację, dobrą książkę, modlitwę, a nawet kąpiel) są spokojniejsze, bardziej pogodzone ze sobą i światem zewnętrznym. Zacznij od 15 minut dziennie (to może być właśnie twój cel) i obserwuj rezultaty.

10. Pracuj nad własnym szczęściem – samo ci się nie przytrafi

Szczęście to stan umysłu, który wymaga treningu, wysiłku i czujności. Musisz szczerze pragnąć zmian, dokonać surowej analizy życia, wyeliminować wpływy i zachowania, które umniejszają twoją wartość, zmodyfikować oczekiwania wobec siebie i konsekwentnie powtarzać sobie tę wyświechtaną prawdę, że życie jest zbyt krótkie, by zawracać sobie głowę rzeczami, na które nie mamy wpływu i które za kilkadziesiąt lat nie będą miały najmniejszego znaczenia.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. gość (Gość)

    Dorzuciłbym parę rzeczy, jak np sport, ale widac, że autor wie o czym mówi

  2. gość (Gość)

    Wspaniały artykuł. Przeczytałam go jednym tchem. Całkowicie zgadzam się ze wszystkim. Próba naśladowania innych, wprowadza nas tylko w kompleksy i frustracje. Żyjmy własmym życiem.