Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

30 dni do zmiany nawyków?

Ile dni potrzeba, by wykształcić w sobie dobry nawyk lub pozbyć się tych mniej pożądanych? Google, cytując mentorów sztuki samodoskonalenia, podpowiada, że około 30. Co na to nauka?

Można odnieść wrażenie, że świat dał się porwać idei 30-dniowych wyzwań, między innymi za sprawą tak efektownych i motywujących wystąpień jak to poniżej:

Jeśli i ciebie poruszył ten pomysł, prawdopodobnie spróbujesz przez kolejny miesiąc dokumentować każdy dzień jedną fotografią, codziennie uczyć się 10 angielskich zwrotów, po pracy ćwiczyć z Ewą Chodakowską, przed snem czytać co najmniej jeden ciekawy artykuł lub robić inne rzeczy, na które zawsze była ochota, ale nie było czasu. Może nawet spróbujesz rzucić palenie, opierać się czekoladzie albo przestać oglądać serial, który „jest tak głupi, że aż nie można się od niego oderwać”.

Wspaniale! Nawet jeśli nie uda ci się wytrwać, każdy dzień, w którym spełniasz swoje marzenia albo rezygnujesz z czegoś, co ci nie służy, jest na wagę złota. Tylko nie bądź zawiedziony i nie biczuj się samokrytyką jeśli po 30 dniach nie zajdzie w tobie żadna niepojęta przemiana, a stare przyzwyczajenia wrócą. Bo co innego rutynowo pić po przebudzeniu szklankę wody, a co innego rozpoczynać dzień joggingiem, czy słońce, czy deszcz.

"Nie chcę...", "Już nigdy...", "Nie będę..."

Zmiana nawyku z reguły nie jest taka prosta. Gdyby faktycznie wystarczyło 30 dni, prawdopodobnie nie zmagalibyśmy się z problemem alkoholizmu i każdy wstawałby wystarczająco wcześnie, by zjeść pełnowartościowe śniadanie i odhaczyć codzienną dawkę ćwiczeń. Dla wielu osób trzymanie się z dala od rujnujących nawyków to praca angażująca przez całe życie, a walka ze słabościami to bardzo często masochistyczny, powtarzający się cykl prób i upadków, który za każdym razem coraz silniej uderza w poczucie wartości.

Dlaczego to takie trudne? Pewnie z kilku nakładających się na siebie powodów, wśród których nie bez znaczenia są indywidualne predyspozycje, ale też dość uniwersalna właściwość ludzkiego mózgu- im bardziej staramy się czegoś NIE robić, tym uporczywiej towarzyszy nam obraz tej rzeczy. To tak jakbyśmy chcieli o czymś zapomnieć, ale ciągle powtarzali sobie „Nie myśl o…”. Poza tym, czy nierobienie czegoś może stać się rutyną?

Znacznie łatwiej jest wypracować sobie nowe, pozytywne przyzwyczajenia, które nie wiążą się z wyrzeczeniem, negowaniem i zakazami - „codziennie zjem jedno jabłko” vs „NIE będę jeść słodyczy”. Niejednokrotnie zdarza się, że po jakimś czasie te dobre rutyny wypierają niekorzystne nawyki, których źródłem mogła być nuda, niezadowolenie z siebie czy frustracja, że nie poświęcamy się w życiu niczemu wartościowemu. I wracamy do punktu wyjścia: czy 30 dni wystarczy, by wykształcić w sobie trwałe przyzwyczajenie, które nie będzie wymagało herkulesowej samokontroli?

Przez praktykę do automatyzmu

Liczne badania pokazują, że wielokrotne powtarzanie jest kluczem do zaistnienia trwałych zmian. Sami zresztą mogliśmy w tym zakresie eksperymentować w kontekście szkolnym. „Poprzez powtarzanie pewnych czynności lub sposobu myślenia, tworzymy nowe ścieżki neuronalne w naszych mózgach” - tłumaczy psycholog Meredith Fuller. „Celem jest przekształcenie nowej czynności w coś, co będziemy robić automatycznie. Wielokrotne powtarzanie tej czynności sprawi, że będziemy wykonywać ją bez świadomego myślenia i co więcej, odczuwać dyskomfort, gdy jej nie wykonamy” – dodaje.

Załóżmy więc, że chcemy wykształcić w sobie dobry nawyk, np. zawsze czytać przed snem, rano zjadać owsiankę albo codziennie zamieszczać wpis na swoim blogu. Jak długo musimy to robić, by dojść do momentu, w którym stanie się to niemal odruchem bezwarunkowym? Niestety, nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że 30 dzień mógłby stanowić jakikolwiek przełom, a teoria odnosząca się do cyklu księżycowego (trwającego ok. 29.5 doby) wydaje się być sporym nadużyciem. Zostało natomiast przeprowadzone badanie, które wskazuje, że formowanie przyzwyczajeń może trwać zarówno znacznie krócej, jak i zdecydowanie dłużej niż miesiąc.

Phillippa Lally et al. z University College London poprosiła 96 osób zainteresowanych wykształceniem dobrego nawyku, by codziennie starały się określić stopień automatyzmu, z jakim wykonywały wybrane przez siebie czynności. Porównując wyniki, naukowcy zauważyli, że u wielu uczestników można mówić o wprost proporcjonalnej zależności między praktyką a automatyzacją. Ustalono też, że tzw. faza plateau (moment zatrzymania się wzrostu krzywej), pojawiała się przeciętnie po 66 dniach, co oznacza, że w tym momencie nawyk był ukształtowany w największym możliwym stopniu.

Źródło: www.spring.org.uk

Źródło: www.spring.org.uk

Należy jednak zaznaczyć, że 66 to średni wynik uzyskany przez grupę uczestników. Porównanie indywidualnych wyników wskazuje natomiast na znaczące rozbieżności w liczbie dni, po których dochodziło do wykształcenia nawyku. Automatyzacja różnych czynności trwała od 18 aż do 254 dni, w zależności od rodzaju podjętego wyzwania i prawdopodobnie licznych indywidualnych cech osobowościowych. Nietrudno się domyślić, że picie szklanki wody po przebudzeniu wymagało mniej poświęcenia i determinacji niż ćwiczenia mięśni brzucha przed śniadaniem.

Wnioski? 30-dniowe wyzwania to godna podziwu i jak najbardziej rekomendowana forma samorealizacji. Tylko lepiej nie spodziewać się, że po tych 30 dniach nastąpi niewyjaśniony przełom – rozczarowanie z pewnością nie jest tym, co pomoże nam wytrwać w dążeniu do celu. I jest jeszcze dobra wiadomość. Zespół dr Lally ustalił, że jednodniowa “dezercja” nie przekreśla naszych dotychczasowych starań i nie zmniejsza szans na wykształcenie nowego nawyku.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. Wizerunkowa

    Kocham takie artykuły o postanowieniach noworocznych. O dziwo co roku wierzę, że w nowym roku uda mi się coś zrobić. Ludzka wiara jest niepojęta :)

  2. Ziomalek777 (Gość)

    Jak się chce to można

  3. wroblenka90

    Trening czyni mistrza! :D

  4. lewikaj84

    Sprawdziłam na sobie - faktycznie da się zmienić nawyk!

  5. olemonia84

    A ja mam swoje postanowienia i dzięki dobrej samodyscyplinie do dzisiaj trwam w postanowieniach i realizuję je z sukcesem. A więc - da się ;D