Alergia zawodowa

Wraz z rozwojem techniki, głównie przemysłu chemicznego, powstaje wiele nowych substancji, które mogą wywoływać alergozy zawodowe zarówno u osób atopowych, jak i u nieatopowych.

W pierwszej grupie objawy mogą pojawić się dość szybko po przystąpieniu do pracy, w drugiej zaś — decyduje czas i intensywność oddziaływań danego środka chemicznego lub czynnika biologicznego.

Alergia zawodowa może ujawnić się w postaci odczynów alergicznych atakujących:

śluzówkę — astma oskrzelowa, nieżyt nosa, zapalenie spojówek; skórę — pokrzywka, wyprysk kontaktowy. Te same czynniki przyczynowe mogą wywoływać różne alergozy. Alergoza może dotyczyć kilku organów.

Alergozy zawodowe mogą mieć swe źródło zarówno wśród czynników biologicznych, jak i chemicznych. W skrótowej formie przedstawiono je w tabeli 1. Najczęstszą przyczyną alergii jest praca zawodowa, ale można się jej nabawić także w gospodarstwie domowym, stosując np. środki piorące, lub też trzymając w domu zwierzęta, których sierść często powoduje alergię, także niski poziom ochrony środowiska przed zanieczyszczeniami powodowanymi przez zakłady produkcyjne jest często przyczyną alergoz.

Ogromny postęp medycyny w XX w. pozwolił na bardziej skuteczne leczenie chorób dobrze już poznanych, a więc takich, których rozpoznanie nie nastręcza większych trudności, ponadto, w związku ze wzrostem możliwości diagnostycznych — spowodował wyodrębnienie nowych jednostek chorobowych. W dobie obecnej choroby zakaźne, w tym gruźlica i choroby weneryczne, są przedmiotem mniejszego zainteresowania medycyny krajów cywilizowanych; choroby te charakterystyczne są dla nędzy i zacofania. Rzecz jasna — to sarno zagadnienie będzie miało inny ciężar gatunkowy np. w Indiach, a inny w Holandii. Podczas gdy Indie, rozpoczynając swój byt państwowy z ludnością, której średni wiek życia 3 wynosi 35 lat, muszą intensywnie rozbudowywać służbę epidemiologiczną, sieć poradnictwa przeciwgruźliczego itp., Holandia może sobie, wobec tej średniej wynoszącej ponad 70 lat, pozwolić nie tyliko na ograniczenia rozwoju ftyzjatrii, lecz nawet musi przeprowadzić przekwalifikowanie zawodowe ftyzjatrów już pracujących. Zaczyna im po prostu brakować zajęcia. Mając w znacznym stopniu rozwiązane zagadnienie gruźlicy, kraj ten może jut podjąć szersze usiłowania zmierzające do uwolnienia dużego odsetka społeczeństwa od mniejszego zła, jakim są: pokrzywka, katar sienny, zawodowe choroby skóry itp. Dla jednego kraju alergia może być problemem społecznym, dla drugiego natomiast jeszcze nie. W chwili obecnej kraje cywilizowane gnębią trzy plagi: choroby układu krążenia, nowotwory i choroby układu nerwowego.

Nie wdając się w szczegółowe rozważania 'dotyczące chorób układu krążenia, można zaryzykować twierdzenie, że są one z grubsza rozwiązane. Znamy ich tło, wiemy, w jaki sposób im zapobiegać, wiemy, jak je leczyć. Oczywiście sama świadomość tego nie jest równoznaczna z wyeliminowaniem tej klęski społecznej. Można sobie jednak wyobrazić, że pewnego roku, pewnego miesiąca, a nawet pewnego dnia nowotwory staną się problemem marginesowym. Pozostanie jeszcze problem chorób nerwowych, dla których, niestety, nie widzę perspektywy rychłego rozwiązania, i problem chorób alergicznych. Do tego czasu problem alergii zostanie wzbogacony o szereg nowych jednostek chorobowych.

W naszym kraju trudno o ścisłe statystyki dotyczące astmy oskrzelowej i innych *alergoz. Pośrednio można orientować się w liczbie chorych na podstawie ruchu w największej krajowej placówce alergologicznej, jaką jest poradnia krakowska, prowadzona dawniej przez Jana Obtułowicza. Na podstawie zgłoszeń ustalono, że 10% mieszkańców Krakowa odwiedziło tę poradnię. Należy jednak przyjąć, że spora liczba osób cierpiących na niewielkie lub przejściowe dolegliwości nie dotarła do tej placówki. Na podstawie takiego rozumowania należy sądzić, że odsetek alergii jest u nas znacznie wyższy niż owe 10%. Przyjmijmy nawet tę, jak się zdaje, zaniżoną liczbę. Daje to 3 miliony chorych na alergozy w naszym kraju. To jest już problem — tym boleśniejszy, że choroby te najczęściej dotyczą dzieci. Ażeby nie być gołosłownym, znowu posłużę się liczbami. Ograniczę się jedynie do omówienia kilku alergoz.

 

 

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość