Przeszczepianie narządów

Przeszczepianie narządów jest dziś dziedziną samą w sobie, tak że poświęcimy mu niewiele miejsca. Wiąże się jednak ono z pewnymi problemami immunologicznymi, których nie sposób pominąć.

Podstawą skutecznego przeszczepu tkankowego jest „pokrewieństwo tkankowe” dawcy i biorcy. Prawdziwymi „krewnymi” z punktu widzenia immunologicznego są tylko bliźnięta jedno jaj owe. Ich struktura jest prawie identyczna i tylko pomiędzy nimi jest stosunkowo łatwa, skuteczna wymiana poszczególnych tkanek. W innych przypadkach przeszczepiona tkanka po początkowym okresie tolerancji (okres wytwarzania przeciwciał) obumiera, nie przyjmuje się (działanie przeciwciał). Jest w tym jakaś uparta chęć organizmu do zachowania za wszelką cenę nie zniekształconej postaci, czasami wbrew własnym interesom.

Obecnie przeszczepia się bez większej * trudności tylko niektóre narządy, jak kości i rogówkę. Przeszczepianie nerek stało się uznaną metodą terapeutyczną, pozostałe należą do tzw. metod eksperymentalnych. Najlepiej oddaje to rys. 10, na którym umieszczono liczby prze-szczepień dokonanych do roku 1982. Rycina ta ma znaczenie raczej historyczne, ponieważ w 1990 r. cyfry te należałoby 3—5 razy u wielokrotnie. Dla przykładu w samym 1988 roku wykonano na świecie 75 000 transplantacji nerek, a więc 4-krotnie więcej niż 4 lata wcześniej.

Oto historia przeszczepiania narządów i ich wykonawcy:

1905 — rogówka    E. Zirm

1954 — nerka    J. Merril

1963 — szpik    G. Mathe

1963 — płuco    J. Hardy

1963 — wątroba    T. Starzl

1966    — nerki i trzustka R. Lilleher

1967    — serce    Ch. Barnard 1981 — płuco i serce N. Shumway

Istnieje tylko jedna trudność — prawa natury, których zmienić nie potrafimy. Możemy jednak poznać pewne procesy, wślizgnąć się w któreś z ogniw, by wykorzystywać je do swych celów. W 1938 r. Traub zaobserwował, że dorosłe myszy, które były w okresie życia płodowego zaszczepione wirusem zapalenia mózgu, nie są w stanie wytwarzać przeciwciał przeciw temu wirusowi przy ponownym szczepieniu. W 7 lat później Owen stwierdził, że zjawisko to można wywołać po wykonaniu pierwszego wstrzyknięcia antygenu w okresie poprzedzającym urodzenie lub nawet w okresie kilku dni po urodzeniu. Antygen podany w tym czasie (jest to okres, w którym organizm nie wytwarza przeciwciał) nie jest później rejestrowany jako „element obcy”. Zjawisko nie-wytwarzania przeciwciał na jawny antygen nazwano tolerancją immunologiczną. Należy przypuszczać, że następuje przestrojenie mechanizmów immunologicznych na zasadzie selekcji podanego antygenu jako własnej tkanki. Być może, w przyszłości spostrzeżenie to da praktyczne wyniki.

U osobników dorosłych stan tolerancji immunologicznej można wywołać przez stosowanie dużych dawek naświetlań promieniami Roentgena, leków cytostatycznych (hamujących podziały komórkowe, mających podstawowe znaczenie w leczeniu chorób nowotworowych) oraz hormonów kory nadnerczy. W odróżnieniu od naturalnej tolerancji immunologicznej niekiedy stan ten, jako wywołany w sposób widocznie sztuczny, a jednocześnie odwracalny, nazywany jest porażeniem immunologicznym.

Znaczny wzrost zabiegów przeszczepiania narządów, który obserwujemy w ostatnich latach, wynika z większej skuteczności hamowania odczynów odrzucania przeszczepu. Stało się tak dzięki wprowadzeniu do leczenia nowego preparatu z grupy antybiotyków, cyklosporyny, specjalnie ukierunkowanych na wiązanie antygenów transplantacyjnych, tzw. przeciwciał mo-noklonalnych grupy OKT3.

Popuśćmy wodze fantazji. Mamy rok 2500. Pani X jest w ciąży. W trosce o swego potom-10. Przeszczepianie narządów w świetle statystyki światowej. Z cyfr tych można wyciągnąć wniosek, że tylko rogówkę i nerkę przeszczepia się rutynowo, pozostałe przeszczepienia mieszczą się w grupie tzw. zabiegów eksperymentalnych ka poddaje się w Instytucie Narządów Zastępczych odpowiednim zabiegom, polegającym na wprowadzeniu do zarodka wyciągów z „udoskonalonego cielęcia”. Zwierzę zostaje zabite, a jego narządy, po umieszczeniu w płynie kon-serwująco-zamrażającym, wędrują do podziemnego „banku narządów wymiennych”. Mamy rok 2570. Na skutek wyczerpującej pracy pilota i konstruktora rakiet superkosmicznych syn pani X zaczyna mieć objawy niewydolności krążenia. Konsylium lekarzy orzeka: „Już czas wyjąć z sejfu serce i przeszczepić je. Nerki są też w nienadzwyczajnym stanie. Należy wykonać przeszczep jednej z nich, drugą zachowamy na później”. Mamy rok 3000, pierwszy rok ustawowego obowiązku poddawania się każdej kobiety ciężarnej zabiegom uzyskiwania narządów wymiennych dla przyszłego dziecka. Nie jest to ani śmieszne, ani niemożliwe. Śmieszność może polegać jedynie na postawieniu zbyt odległych terminów. Sprawa samej techniki operacyjnej już dziś nie przedstawia specjalnych trudności.

W chwili obecnej potrafimy hamować odczyny immunologiczne. Metody stosowane w tym celu należy jednak uznać za drastyczne. Naświetlenie biorcy promieniami Roentgena i zaaplikowanie dużych dawek hormonów kory nadnerczy powoduje znaczne zahamowanie produkcji przeciwciał i w pewnych przypadkach daje praktyczną możliwość przeszczepienia tkanek z jednego osobnika do drugiego. Biorca jednak nigdy nie przyjmie przeszczepu obojętnie, choruje. W pewnych warunkach doświadczalnych u młodych zwierząt zjawisko to nazwano zespołem skarłowacenia (runt disease).

 

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość