Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Chorobonośne wuwuzele

Po ostatnim Mundialu afrykańskie trąbki wuwuzela nie cieszą się raczej dobrą sławą. A będzie jeszcze gorzej. Oprócz frustrującego monotonnego jazgotu, który pogłębia zanieczyszczenie hałasem, produkowane z tworzyw sztucznych imitacje afrykańskich rogów przyczyniają się też do rozprzestrzeniania chorób.

Krótkie dmuchnięcie w wuwuzelę generuje deszcz kropelek śliny, które przemieszczają się z prędkością około 4 mln na sekundę. Jest ich mniej więcej tyle, co przy przeciętnym kichnięciu, czyli 658 tys. kropelek w litrze powietrza.

W zatłoczonych miejscach, w których wiele osób używa takiego instrumentu, wzrasta zatem ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą powietrzną, takimi jak grypa, gruźlica czy zapalenie płuc. Do tego dochodzi ogłuszający hałas o natężeniu 122–131 dB, z którym nie może się równać nawet startujący odrzutowiec. Organizatorzy Igrzysk w Londynie już rozważają możliwość wprowadzenia bezwzględnego zakazu korzystania z wuwuzeli na terenie obiektów olimpijskich.

„Biorąc udział w wydarzeniu sportowym, gdzie na trybunach korzysta się z wuwuzeli, widz wdycha ogromne ilości potencjalnie chorobotwórczych cząsteczek” - tłumaczy autorka badania Dr Ruth McNerney. Sugeruje jednak, że rozwiązaniem może być nie zakaz, ale wprowadzenie etykiety, która miałaby na celu ograniczenie przenoszenia chorób, identycznie jak w przypadku kaszlu czy kichania. Osoby przechodzące właśnie infekcje nie powinny korzystać z instrumentu w pobliżu innych lub najlepiej zupełnie z niego zrezygnować.

My chyba jednak jesteśmy za zakazem. A wy?

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość