Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Co wiemy o elektrowstrząsach?

Choć elektrowstrząsy po raz pierwszy zastosowano już w 1938 roku, jeszcze do niedawna nikt nie potrafił wyjaśnić leczniczego działania napadów drgawkowych, wywołanych prądem elektrycznym. Dziś naukowcy twierdzą, że zrozumieli ich mechanizm i mają nadzieję, że taka terapia szokowa stanie się powszechniejszym narzędziem w leczeniu zaburzeń depresyjnych.

Psychiatryczna terapia elektrowstrząsowa, która polega na przesłaniu przez mózg pacjenta prądu elektrycznego, cieszyła się dużą popularnością na początku lat 40-tych, głównie w leczeniu ciężkich epizodów depresji, lekoopornej schizofrenii czy ostrych zaburzeń psychotycznych.

Po około 20 latach szerokiego wykorzystania, od metody zaczęto jednak odchodzić, głównie ze względu na brak wiedzy w zakresie mechanizmu działania elektrowstrząsów, ale również narastającą krytykę kontrowersyjnych praktyk mających miejsce w szpitalach psychiatrycznych.

Dziś terapia elektrowstrząsowa wciąż jest otoczona atmosferą sensacji i niewiele osób wie, że z powodzeniem jest stosowana nawet u kobiet w ciąży. Wyobrażenie o pacjencie przywiązanym do krzesła, targanym spazmami bólu i krzyczącym w niebogłosy należy włożyć między bajki. Rozwój medycyny pozwala na przeprowadzanie bezbolesnych, na ogół bezpiecznych zabiegów w znieczuleniu ogólnym, a po przebudzeniu pacjent może jedynie odczuwać chwilowe efekty uboczne wynikające z zesztywnienia mięśni.

Fot. mark sebastian Fot. mark sebastian

Faktem jest jednak, że mimo różnych teorii, jeszcze do niedawna nie rozumiano leczniczego działania elektrowstrząsów, co przysparzało metodzie nieustającej krytyki i kontrowersji. Dziś naukowcy z Uniwersytetu w Aberdeen twierdzą, że rozwiązali wieloletnią zagadkę i wyjaśnili, dlaczego terapia prądem jest tak skuteczna w leczeniu depresji.

Przewodzący badaniom Ian Reid tłumaczy, że terapia elektrowstrząsowa jest w stanie radykalnie osłabić symptomy ostrych zaburzeń depresyjnych poprzez oddziaływanie na sieć powiązań między ośrodkami mózgu odpowiedzialnymi za nastrój. Innymi słowy, terapia uspokaja nadreaktywne połączenia nerwowe i przywraca naturalną równowagę chemiczną.

Odkrycie szkockiego zespołu badawczego to kolejny krok do lepszego zrozumienia tego, co dzieje się w mózgu pacjenta dotkniętego depresją. Choć elektrowstrząsy z pewnością nie będą podstawową metodą terapeutyczną w przypadku wszystkich zaburzeń, im więcej wiemy, tym mniej bezbronni jesteśmy w obliczu choroby, która dotyczy ponad 10% populacji.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość