Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Dawaj, a będzie ci dane

Święta to okres, w którym dużo intensywniej zaczynamy odczuwać potrzebę pomagania innym. Altruizm to czy egoizm? I czy taka chwilowa dobroczynność wystarczy, by poprawić sobie samopoczucie?

Problem z przedświąteczną dobroczynnością jest taki, że daliśmy się wciągnąć w skomercjalizowane charytatywne rytuały, odarte z jakiegokolwiek głębszego znaczenia. Wrzucając odruchowo monety do puszki kwestatora nie myślimy o osobie, której pomagamy, ale o naszym własnym wyrzeczeniu, a ewentualne poczucie spełnienia nie trwa długo.

Tymczasem, jeśli skupimy się na tym, dlaczego dajemy – by uszczęśliwić kogoś innego – nasz gest jest w stanie uszczęśliwić nas samych, co znajduje odzwierciedlenie w zachodzących w ciele fizycznych zmianach.

Co mówi nauka?

Dane naukowe wskazują, że regularne obdarowywanie innych, głównie niematerialnie, ma ogromny wpływ na poprawę zdrowia. Bez wątpienia, dobre uczynki sprawione bez oczekiwania nagrody wracają do nas w postaci lepszego samopoczucia psychicznego i fizycznego, a nawet przedłużają życie, co udowodnili między innymi kalifornijscy naukowcy. Badanie przeprowadzone z udziałem 2025 starszych mieszkańców Kalifornii na przestrzeni 5 lat wykazało o 44% niższą śmiertelność u osób, które działały wolontaryjnie w przynajmniej dwóch organizacjach, bez względu na stan zdrowia sprzed badania.

Pomoc materialna oczywiście też ma znaczenie. Nie wpływa może na samopoczucie w takim stopniu jak wolontariat i bliski kontakt z osobą, której pomagamy, ale badania poświęcone bardziej materialnym aspektom dobroczynności sugerują, że wydając pieniądze na innych jesteśmy szczęśliwsi niż osoby wydające wyłącznie na siebie.

Jak to działa?

Nie jest do końca jasne, dlaczego dobroczynność ma korzystny wpływ na nasze zdrowie, ale z pewnością jednym z czynników jest obniżenie poziomu hormonów stresu. Świadomość, że zrobiliśmy coś, co poprawi życie innych ludzi nie tylko daje nam poczucie celu i podnosi samoocenę, ale również odciąga uwagę od naszych własnych problemów i zmartwień. Eksperci twierdzą też, że dzięki pracy na rzecz innych ludzi integrujemy się ściślej wewnątrz sieci wsparcia społecznego. Wsparcie społeczne jest rozumiane jako ważny czynnik, którego istnienie i oddziaływanie wpływa na nasz stosunek do problemów, a także na zdrowie.

Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Harwardzkim wskazują, że osoby, którym los innych jest obojętny, pozostają na obrzeżach takiej sieci i nie czerpią korzyści płynących ze wsparcia otoczenia. Wykazano też większą umieralność z powodów kardiologicznych u pacjentów nie odczuwających obecności w ich najbliższym środowisku osób mogących im udzielić wsparcia społecznego.

Co najciekawsze, zmiany są dostrzegalne również na poziomie centralnego układu nerwowego. Badania z użyciem funkcjonalnego rezonansu magnetycznego wykazały, że przekazanie pieniędzy na cele charytatywne uaktywnia w mózgu te same ośrodki przyjemności co jedzenie i seks.

Ile trzeba pomagać?

Takie pytanie brzmi co najmniej dziwnie i sugeruje, że z założenia chcemy pomagać innym dla osiągnięcia własnych korzyści. I tu jest właśnie haczyk. Życzliwość i dobroczynność praktykowane wyłącznie dla poprawienia sobie samopoczucia najprawdopodobniej przyniosą efekt odwrotny do zamierzonego. Pojawi się złość i rozczarowanie, gdy inni nie docenią naszej pracy lub zareagują inaczej niż sobie wyobrażaliśmy.

Dlatego tak ważne jest, by motywem działania była chęć poprawienia CZYJEGOŚ samopoczucia. To mogą być drobne gesty – nie każdy może sobie przecież pozwolić na dary materialne lub czasochłonną działalność wolontaryjną – ale muszą być szczerymi aktami obdarowywania. Satysfakcja płynąca z dobroczynności to odblask lepszego samopoczucia osób, którym pomagamy.

Naukowcy zbadają jednak wszystko, co tylko można poddać analizom i w tym przypadku jest nie inaczej. Okazuje się, że 2 godziny tygodniowo to czas, który musimy poświęcić, by poczuć korzyści płynące z życzliwości i dobroczynności. Wykazano, że połączenie wolontariatu i płatnej pracy na rzecz innych w wymiarze około 100 godzin rocznie ma bardzo korzystny wpływ na zdrowie osób starszych.

Jedno z najsłynniejszych badań zostało przeprowadzone wśród studentów, którzy mieli za zadanie wykonywać pięć jakichkolwiek aktów życzliwości tygodniowo. Po upływie 6 tygodni, standaryzowane kwestionariusze wykazały u nich 40% wzrost indywidualnie postrzeganego poziomu szczęścia.

Wśród drobnych życzliwości, które możemy praktykować znajduje się między innymi zbieranie i przekazywanie dóbr na cele charytatywne, krwiodawstwo, przepuszczanie innych w ruchu ulicznym i sklepowych kolejkach, zaskakiwanie współpracowników drobną przekąską, wyręczanie innych w uciążliwych pracach czy zrobienie zakupów osobie przykutej do łóżka.

Pomaganie naprawdę jest proste, a w obliczu ogromu nieszczęścia i niesprawiedliwości świata liczy się każdy, choćby najdrobniejszy gest. Wszak by myśleć globalnie, trzeba działać lokalnie...

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość