tycie pomimo diety

  1. Dzień dobry. Jestem 30-letnią kobietą. Pomimo że nie mam żadnych skłonności do obżarstwa, moja waga w okresie od maja do lipca 2001 roku skoczyła z 70 kg do 100 kg (przy wzroście 164 cm). W tym czasie przechodziłam silną depresję związaną ze śmiercią bliskiej osoby i przyjmowałam leki antydepresyjne. Gdy zwróciłam się o pomoc do służby zdrowia, w zasadzie odmówiono mi szczegółowej diagnostyki (poprzestano na kilku podstawowych badaniach), sugerując, że moja otyłość jest wywołana wyłącznie nadmiernym jedzeniem. W tym czasie spożywałam dużo poniżej określonej normy dla mojego wieku i wagi, a nawet wręcz głodziłam się, ponieważ zarówno depresja, jak i gwałtowne potwornienie mojego ciała odbierały mi całkowicie apetyt. Pomimo tego tyłam nadal, aż w roku 2006 osiągnęłam wagę niemal 130 kg. Zraziłam się do lekarzy i nie szukałam więcej żadnych „fachowych” porad. W roku 2008 moja waga zaczęła samoistnie spadać. Do roku 2009 pozbyłam się 30 kg i ważyłam ok. 100 kg. W tym czasie moje samopoczucie psychiczne było znacznie lepsze, nie stosowałam żadnych diet, jedząc tak, jak się odżywiałam przed tym, jak zaczęłam tyć, czyli około 2000 kcal. Potem nastąpił rok stagnacji, w którym moja waga utrzymywała się na tym poziomie. Niestety jesienią 2010 roku znów zaczęłam tyć. W ciągu 3 miesięcy przybyło mi prawie 10 kg (a zmian w sposobie żywienia żadnych w tym czasie nie było). Postanowiłam zaryzykować i zwrócić się jeszcze raz o pomoc do lekarza. Endokrynolog postawił wstępną diagnozę - niedoczynność tarczycy (poziom fT4 miałam w okolicach dolnej granicy normy). Lekarz zaordynował euthyrox. Po półtora miesiąca zażywania hormonu zrobiłam badania i okazało się, że pomimo przyjmowania leku poziom hormonu podniósł się bardzo nieznacznie, co sugerowałoby, że faktycznie mój organizm potrzebuje go więcej. Lekarz zwiększył mi dawkę leku. Następną wizytę mam za miesiąc. Największym problemem jednak jest to, że wciąż tyję. Jeśli diagnoza postawiona przez endokrynologa jest właściwa, to po uzyskaniu właściwego poziomu tyroksyny w organizmie powinnam zacząć chudnąć. Zanim jednak to nastąpi, przestanę się mieścić w jakiekolwiek ubrania. Zresztą, kto sam ma problemy z otyłością, ten doskonale wie, jakie stresy temu towarzyszą. Próbuję stosować wszystkie znane mi sposoby na powstrzymanie procesu tycia. Od dwóch tygodni prowadzę notatki, zapisując, co oraz w jakich ilościach jem, ponieważ już zaczynałam wątpić w swoje zdrowe zmysły (zaczęłam myśleć, że może faktycznie się obżeram, ale tego nie zauważam, mimo że mój mąż cały czas twierdzi, że nie dostrzegł żadnych zmian w moim sposobie odżywiania się). Moje dzienne odżywianie przez te dwa tygodnie wahało się w przedziale 1800-2000 kcal, czyli faktycznie bez zmian w stosunku do wcześniejszego okresu (a ta dawka kcal stanowi około 70% zapotrzebowania organizmu o takiej masie, czyli, logicznie rzecz biorąc, powinnam chudnąć, a nie tyć). Za wyjątkiem zimowych miesięcy dużo jeżdżę konno (3-5 razy tygodniowo). W miesiącach zimowych zastępuję to codziennymi godzinnymi spacerami. Pomimo tego wszystkiego w ciągu ostatniego miesiąca moja waga skoczyła znów o 2 kg w górę. Co mogę jeszcze zrobić, aby powstrzymać proces tycia?

  2. Od lat zmagałam się z moimi kg! Próbowałam różnych sposobów na pozbycie się nadwagi, ale waga wracała. Aż wreszcie ktoś polecił coś rewelacyjnego!Nawet nie wiem kiedy zgubiłam te kg, wiem tylko ze nie glodowalam i jadłam ulubione moje potrawy a chudłam. Waga nie wróciła :) Chcesz się dowiedzieć więcej? zajrzyj
    idealnafigura.com/gberes

mamZdrowie.pl logowanie

Nie masz konta? Zarejestruj się

Zapomniałeś hasła?

Zamknij

mamZdrowie.pl szybka rejestracja

Masz już konto? Zaloguj się

Rejestrując się akceptujesz Regulamin serwisu.

Zamknij

mamZdrowie.pl przypomnienie hasła

Masz już konto? Zaloguj się

Zamknij