Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Głupszy, bo z kieliszkiem w dłoni ?

Stwierdzenie, że alkohol ogłupia nabrało właśnie nowego wymiaru. Nie da się ukryć, że napoje wyskokowe ograniczają nasze zdolności kognitywne, ale już samo dzierżenie w dłoni kieliszka z winem sprawia, że inni postrzegają nas jako mniej inteligentnych i niekompetentnych.

Scott Rick z Ross School of Business i Maurice E. Schweitzer z Uniwersytetu Stanowego Pensylwanii przeprowadzili pięć eksperymentów, które wykazały, że spożywając nawet niewielkie ilości alkoholu, sprawiamy wrażenie niekompetentnych i mniej inteligentnych niż osoby niepijące.

Odchylenie upojonego idioty

Tak właśnie badacze nazwali zaobserwowany efekt. Odchylenie - bo bynajmniej nie chodzi o to, że pod wpływem alkoholu zaczynamy opowiadać bzdury. Wystarczy, że w konkretnych okolicznościach zamówimy alkohol, by inni uznali nas za mniej błyskotliwych.

W jednym ze studiów, ochotnicy oceniali inteligencję osób trzymających w dłoni kufel piwa, kieliszek wina lub szklankę wody i w większości przypadków przyznawali znacznie niższe noty osobom trzymającym alkohol.

W innym eksperymencie, ochotnicy zostali poproszeni o ustosunkowanie się do wypowiedzi osób pijących piwo lub napój bezalkoholowy i podobnie, zwolennicy procentów zostali uznani za mniej błyskotliwych i przekonujących.

paulaloe / Foter paulaloe / Foter

Co wolno wojewodzie...

Efekt zaobserwowano też w przypadku rozmów kwalifikacyjnych przeprowadzanych podczas kolacji. Kandydaci zamawiający wino zostali uznani za mniej kompetentnych i znacznie niżej oceniono ich stopień przygotowania do objęcia oferowanej posady. Zaskakujące jest jednak to, że menadżerzy dokonywali takiej oceny nawet, gdy sami jako pierwsi zamówili alkohol.

Naturalnie, najniższą ocenę otrzymali kandydaci, którzy sięgnęli po Merlot, gdy potencjalni pracodawcy decydowali się na coca-colę. Co ciekawe, samym ocenianym wydawało się, że z kieliszkiem wina będą wręcz sprawiać wrażenie bardziej wysublimowanych.

Efekt utrzymywał się nawet, gdy uczestnicy badania pili "fałszywy alkohol" i nie istniało absolutnie żadne ryzyko, że napój wpłynął na ich sposób mówienia i rozumowania. Autorzy badania wyjaśniają, że związek między spożyciem alkoholu a upośledzeniem funkcji poznawczych jest nam tak dobrze znany, że widok napoju wyskokowego wystarczy, by podświadomie przypisać konkretne cechy jego właścicielowi.

Na dwoje babka wróżyła

Rozmowy kwalifikacyjne zazwyczaj mają miejsce w dość formalnych warunkach biurowych, ale w przypadku niektórych zawodów, spotkania mogą odbywać się w mniej oficjalnych okolicznościach. Co robić jeśli potencjalny pracodawca zamawia alkohol? Ograniczyć się do kawy lub próbować walczyć ze stereotypami kosztem własnej kariery. Tylko czy takie badania mogą mieć przełożenie na kulturę kraju, w którym furorę robi powiedzenie: „Nie ufam ludziom, którzy nie piją – coś muszą ukrywać”?

Sonda

Czy zamówiłbyś/zamówiłabyś alkohol podczas rozmowy kwalifikacyjnej?

  •  
  •  
  •  
Liczba głosów: 21
Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość