Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Jad pszczeli zamiast Botoxu

Choć może stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia człowieka, jad pszczeli jest szansą w leczeniu wielu schorzeń. Najnowsze badania wskazują, że może też być receptą na zachowanie młodzieńczego wyglądu.

Apitoksynoterapia (czyli leczenie jadem pszczelim) znajduje zastosowanie w terapii chorób reumatycznych, alergicznych, zaburzeń funkcjonowania układu nerwowo-mięśniowego, w przypadku migren, schorzeń ginekologicznych, a nawet do usuwania blizn pooperacyjnych. To ostatnie zastosowanie wiąże się z istotną właściwością jadu, której od lat przyglądają się specjaliści przemysłu kosmetycznego.

Naukowcy wierzą, że jad pszczeli pobudza produkcję kolagenu, który nadaje skórze elastyczność i zmniejsza jej podatność na uszkodzenia słoneczne, a który niestety tracimy z wiekiem.

Do tej pory zabiegi bazujące na pszczelej wydzielinie robiły furorę wśród celebrytów, choć ich popularność była raczej wynikiem panującej mody, a nie potwierdzonej wynikami badań skuteczności.

Jednak po 12 latach badań, do brytyjskich aptek Holland and Barrett trafiła seria pielęgnacyjna Manuka Doctor, zawierająca pszczelą toksynę. Twórca kosmetyków, dr Dang Mi Han, twierdzi, że to najlepsza alternatywa do botoxu i zapewnia, że oczyszczony jad pszczeli rzeczywiście działa regenerująco na skórę, powstrzymując proces tworzenia się zmarszczek i redukując uszkodzenia środowiskowe.

O dziwo, najnowsza linia kosmetyków nie jest horrendalnie droga. Fakt, nie należy może do najtańszych, ale jeśli produkty są tak skuteczne jak zapewnia ich twórca, warto chyba od czasu do czasu sprawić sobie prezent.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość