Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Jak oszukać głód

Kończysz śniadanie, mija zaledwie pół godziny, a on już dopomina się o więcej. O komfort żołądka trzeba dbać, to fakt, ale kolejny czekoladowy batonik i zjedzona w autobusie drożdżówka chyba nie wyjdą na dobre innym częściom ciała. Czy jest jakaś zdrowa „metoda na głoda”?

Ogranicz kalorie, a stracisz zbędne kilogramy. Wydaje się proste, prawda? Jest tylko jeden problem: twojemu żołądkowi wcale się to nie spodoba i będzie na wszelkie sposoby (zazwyczaj głośne, krępujące i uciążliwe) upominał się o swoje tak długo, aż podasz się i dasz mu, czego pragnie.

Gdy twoje ciało czuje, że kończą się zapasy, a ty zwlekasz z dostawą, wysyła ci przypomnienie w postaci greliny – hormonu głodu, którego zadaniem jest zmusić cię do jedzenia. Z takim windykatorem trudno jest dyskutować. Jednak fakt, że twój organizm z założenia jest przeciwny odchudzaniu, nie oznacza, że musisz się podporządkować i zmienić w ogromny worek bez dna. Istnieje kilka sztuczek, które pomogą ci uciszyć burczącego głodomora.

Białko na dzień dobry

Dietetycy nie bez powodu rozwodzą się nad zaletami chudego białka. Białko jest znacznie wolniej trawione, a co za tym idzie, zapewnia dłuższe uczucie sytości. To wiemy już od dawna.

Okazuje się jednak, że istotne jest też, kiedy białko jest spożywane. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Purdue wykazały, że śniadanie składające się z chudych białek (np. białka jajek, chudy jogurt) zapewni ci dłuższe uczucie sytości, niż gdyby te same produkty zostały spożyte w innej części dnia. Według naukowców już 30 gram białka na śniadanie wystarczy, by żołądek nie dawał o sobie znać za szybko.

Ziemniakom stanowcze TAK!

Obecnie panujące niskowęglowodanowe szaleństwo nie przysparza ziemniakom wielu miłośników. Błąd! Skrobia wyjątkowo długo opiera się enzymom trawiennym, a im wolniej kończą się zapasy energetyczne, tym później żołądek wypuszcza do boju swoja tajną broń- grelinę.

Oczywiście, zdrowy rozsądek zawsze jest w cenie i warto pamiętać, że porcja frytek nie załatwi sprawy. Pieczone czy gotowane ziemniaki lub sałatka ziemniaczana z odrobiną octu zamiast majonezu będą doskonałym wyborem.

Odrobina tłuszczu nie szkodzi

Całkowite wyeliminowanie tłuszczu z diety może mieć efekty odwrotne do zamierzonych. Z badań wynika, że kwas oleinowy (zawarty między innymi w oliwie z oliwek) zmniejsza uczucie głodu i opóźnia pojawienie się uporczywego burczenia. Boisz się, że przesadzisz z ilością? Odpowiednią dawkę nienasyconych kwasów tłuszczowych znajdziesz w dwóch łyżkach masła orzechowego, 25 gramach orzechów lub w ćwierci awokado.

Na siłownię marsz

Spalanie kalorii to jedno, ale z badania opublikowanego w American Journal of Physiology wynika również, że godzina intensywnego treningu cardio wystarczy, by opóźnić pojawienie się uczucia głodu nawet o 2 godziny. Dzieje się tak, gdyż wysiłek fizyczny obniża poziom greliny i uaktywnia produkcję endorfin, które znane są między innymi z tego, że poprawiają nastrój i hamują głód.

Grejpfrut wraca do łask

Diety grejpfrutowe dawno odeszły już w zapomnienie, ale wszystko wskazuje na to, że o cytrusie znów zrobi się głośno. Według badań przeprowadzonych w Scripps Clinic w San Diego, osobom, które spożywały pół grejpfruta z każdym posiłkiem, udało się zrzucić średnio 1.6 kilograma w ciągu 3 miesięcy. Powód? Grejpfruty obniżają poziom poposiłkowej insuliny, hormonu odpowiedzialnego za regulację poziomu cukru we krwi i metabolizm tłuszczów.

Mała wielka guma do żucia

Przeżuwając pokarm, nawet jeśli go nie połykamy, wysyłamy mózgowi sygnał dla mózgu, by ograniczył łaknienie. Z badań wynika, że osoby, które rano żuły gumę przez około godzinę, spożywały przeciętnie o 67 kalorii mniej w trakcie lunchu. Nie mówiąc już o tym, że żując spalały kalorie.

Oczywiście jest też mały haczyk. Żuta zbyt długo, guma stymuluje wydzielanie kwasów żołądkowych, a tym samym wywołuje uczucie głodu. Pamiętaj więc – bezcukrowa i z umiarem!

Siła zapachu

Jedno z badań poświęconych zależnościom między zapachem a uczuciem sytości wykazało, że osoby, które co dwie godziny wdychały aromat mięty pieprzowej, tygodniowo spożywały o 2,700 kalorii mniej niż normalnie. Okazuje się, że siła zapachu jest tak wielka, iż można z jej pomocą oszukać nawet wszechmocny mózg.

Podobne właściwości przypisuje się bananom, zielonym jabłkom i wanilii. Co więcej, naukowcy twierdza, że jeśli zdarza nam się „zajadać stres”, najlepsze efekty aromaterapeutyczne możemy uzyskać wdychając zapachy prawym nozdrzem. W ten sposób aktywujemy w mózgu ośrodki odpowiedzialne za emocje.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. marulida86

    Też słyszałam o tym, że grejpfrut działa odchudzająco i to faktycznie działa. Niektórzy nie tolerują tego owocu, a przecież to samo zdrowie! Warto go jeść :)