Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Medycyna tybetańska

Coraz więcej osób sięga do źródeł leczenia. Zwolenników medycyny alternatywnej jest tyleż samo co jej przeciwników. Jednak po sposoby leczenia medycyną tybetańska sięgają również lekarze. W wielu przypadkach jest ona bardzo skuteczna i bezpieczna.

Historia medycyny tybetańskiej

W takich krajach jak: Tybet, Chiny, Indie, Nepal, Mongolia, kraje za kaukazkie Rosji leczono ludzi według medycyny hinduskiej od ponad 2,5 lat. Pierwszy znaleziony dokument opisujący choroby i sposób ich leczenia pochodzi z VII wieku. W krajach Europy medycyna tybetańska stosowana jest od kilkudziesięciu lat. Również w Polsce z każdym rokiem rośnie coraj to większe zaiteresowanie tym sposobem leczenia.

Szacuje się, że aż 50% lekarzy w Wielkiej Brytanii stosuje terapie niekonwencjonalne lub tez kieruje pacjentów do takich gabinetów. Warto wspomnieć, że akupresura uznana jest przez Światową Organizację Zdrowia za oficjalną metodę leczenia w niektórych szpitalach i poradniach leczenia bólu na całym świecie. Metoda przykładania baniek, również wywodzi się z medycyny tybeńskiej, a zalecana jest przez lekarzy pierwszego kontaktu. Jednak częśc społeczności medycznej zdecydowanie potępia praktywanie metod nienaukowych. Podchodząc do tego tematu z innej strony, należy zauważyć, że współczesna farmakologia ma nie więcej niż 200 lat i wciąż uczy się na własnych błędach. Na szczęście dla chorych, rozwija się nowy kierunek, nazywany medycyną integracyjną, który łączy zdobycze Zachodu z tradycyjna medycyną Wschodu i innymi niekonwecjonalnymi metodami leczenia. W Polsce naukowcy z farmacji pracują wspólnie z uczonymi z Dalekiego Wschodu nad lekami pochodzenia roślinnego. W Europie takich roślin leczniczych rośnie zaledwie około 200 gatunków, podczas gdy w krajach Azji jest ich tysiące.

Filozofia medycyny Wschodu

Według filozofii Wschodu człowiek składa się z dynamicznych i wzajemnie na siebie oddziałowujących sił witalnych - chii (powietrze), szar (żółć), bagden (flegma). Powietrze odpowiedzilane jest na dostawę tlenu do komórek i składników odżywczych, jak też za usuwanie z nich toksyn. Żółć reguluje pracę układu wydzielania wewnętrznego, trawienia i metabolizm. Funkcja flegmy z kolei polega na produkcji śluzu, płynów maziowych, śliny. Odpowiada ona za stan mózgu, gardła, płuc, oskrzeli, błony śluzowej. Cała trudność naszej egzystencji polega na tym, że powinniśmy żyć tak, by te siły witalne pozostawały w stanie równowagi. Wówczas energia w organizmie przepływa spokojnie, a to oznacza zdrowie ciała, ducha i umysłu.

Kiedy na skutek stresu, przemęczenia, niezdrowego trybu życia, przez dłuższy czas, to może dojść do zaburzenia równowagi w organizmie i zaczynamy chorować. Każdy człowiek posiada swój układ energetyczny - im jest stabilniejszy, tym jesteśmy odporniejsi na choroby. I tak jak nie ma dwóch identycznych układów energii, nie ma dwóch identycznych osób, ani też uniwersalnego przepisu na zdrowie. To co dobre dla jednych, dla drugich może być szkodliwe.

Człowiek jako całość

Medycyna tybetańska postrzega człowieka jako całość. W myśl tej zasady choroba jednego narządu odbija się na funcjonowaniu całego ustroju. Ale jak już wcześniej napisałam, że nie ma dwóch identycznych osób, tak też każdy z nas inaczej reaguje na chorobę. Nawet największa wiedza mikrobiologii nie potrafii wyjaśnić, dlaczego ta sama choroba u różnych osób wywołuje inne symptomy. Jedynym wspólnym mianownikiem do leczenia powinna być suma objawów miejscowych i ogólna reakcja organizmu na chorobę. A w myśl zasady, że człowiek jest całością, leczyć trzeba nie chorobę, ale chorego, indywidualnie dobierając terapię. Współczesna medycyna skupia się raczej na leczeniu skutków i dawno już odeszła od podejścia holistycznego (człowiek jest całością).

Należy poznać źródło choroby

Lekarze specjalizujący się w medycynie tybetańskiej już od pierwszych naszych kroków po wejściu do gabinetu obserwują nasze zachowanie. Potrafią okreslić jakim jesteśmy typem - czy flegmą, żółcią czy powietrzem. Osoby z dominującym elementem żółci są proporcjonalnej budowy ciała, są energiczni, mają zaczerwienioną twarz. U osób z dominacją flegmy budowa ciała jest mocna, poruszają się powoli i mają tendencje do nadwagi. Osoby u których przewagą jest powietrze są raczej drobnej budowy, ciemniejszej karnacji i nadmiernym pobudzeniu. Lekarz zwraca uwagę na sposób poruszania, mówienia, chodzenia i gestykulację. Dokonuje oględzin języka, oczu, nosa, uszu i warg. Medycyna tybetańska taką diagnostykę określa jako obserwacja pięciu kwiatów, z których język jest kwiatem serca, oczy - watroby, nos - płuc, uszu, nerek, a wargi - śledziony. Np. szumy w uszach mogą świadczyć o dolegliwościach nerek, a pogorszenie widzenia o problemach z wątrobą. Zmiany w tych narządach pozwalają lekarzowi na wstepną ocenę narządów chorego.

Specjaliści tybetańscy badają puls na obu rękach, układając palce w trzech miejscach w nadgarstkach na tętnicy promiennej. Każdy punkt odpowiada innemu narządowi i każda zmiana w ich czynności wywołuje odpowidnią reakcję w układzie krążenia. W ten sposób lekarz może określić stan aż dwunastu narządów człowieka. Z pulsu nie określi stanu układu kostnego, dermatologicznego ani psychicznego. Taka metoda badania wymaga od lekarza wysokich umiętności rozróżniania około 90 rodzajów pulsu, uwzględniając naturalne zmiany rytmu pracy poszczególnych narządów, w zależności od wieku pacjenta, a nawet pory roku. Przy wystąpieniu wątpliwości lekarz kieruje pacjenta na badania stosowane w medycynie klasycznej - badanie krwi, moczu, USG, RTG,tomografię komputerową i inne. Wszystkie wyniki dają pełniejszy obraz stanu pacjenta. Dopiero po dokładnych oględzinach i wynikach badań lekarz może postawić diagnozę i wybrać sposób leczenia.

Przywrócenie zdrowia

Medynyna tybeńska za główny cel leczenia stawia sobie przywrócenie równowagi powietrza, żółci i flegmy, gdyż wówczas organizm funkcjonuje najlepiej. Ale w praktyce zdarza się to rzadko, a jeśli uda się to osiagnąć, to na krótko. Chodzi jednak o to, by w miarę możliwości dążyć do zachowania odpowiednich proporcji sił witalnych, które sa gwarancją dobrego samopoczucia i długiego życia w zdrowiu. Czasami wystarczy zmienić dietę, czy styl życia, by wszystko wróciło do normy. W przypadku cięższych chorób lekarz dobiera terapię, najczęściej kilka metod - leczenie ziołami, masaże, akupresurę, moksę, bańki.

Ale lekarze niekonwencjonalni nie są cudotwórcami i wobec niektórych schorzeń metody wschodnie są bezsilne. Przy niektórych urazach, chorobach nowotworowych konieczna jest interwencja chirurgiczna oraz inna pomoc specjalisty medycyny klasycznej. Medycyna tybetańska może wspomagać w dalszym leczeniu, ale nie może zastępować, bo przyniosło by to więcej szkody choremu. Jest to bardzo ważne, gdyż medycyna tybetańska nie wyklucza konwencjonalnych metod leczenia, lecz je wspomaga. Takie podejście jest skuteczne i bezpieczne pod jednym warunkiem - musi być prowadzone prze lekarza, który potrafi łączyć klasyczne leczenie i niekonwencjonalne. W naszym kraju takich specjalistów jest niewielu.

Wybór dobrego gabinetu

Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, gdzie w dziedzinie medycyny niekonwecjonalnej panuje absolutna dowolność i nie ma uregulowań prawnych. Z tego wynika, że każdy może ogłosić się specjalistą od medycyny niekonwencjonalnej, otworzyć gabinet i leczyć. W praktyce wygląda to tak, że każdy może pojść do urzędu i zarejestrować się, a następnie otworzyć gabinet. Skutki takiego leczenie bywają nieraz opłakane, poprzez leczenie urazów kręgosłupa, nowotworów, czy też stosowanie "cudownych" specyfików. Światowa Organizacja Zdrowia zobowiązała kraje członkowskie do uregulowania tego stanu odpowiednimi zarządzeniami prawnymi, jak też kształceniem i praktykowaniem w zakresie medycyny naturalnej. Jednak dopóki problem nie zostanie rozwiązany, musimy bardzo ostroznie wybierać lekarzy i gabinety oferujące leczenie niekonwencjonalne.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość