Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Między owulacją a lingwistyką

Efekty zmian w cyklu owulacyjnym wychodzą daleko poza zespół napięcia, zachcianki i zwiększone libido. Kobiecy rytm biologiczny, a w szczególności dni płodne, oddziałuje również na mężczyzn – do tego stopnia, że jest w stanie zmienić ich sposób mówienia.

Nie jest tajemnicą, że mężczyźni w naturalny sposób reagują na fazę płodną potencjalnych partnerek seksualnych. Naukowcy już jakiś czas temu wykazali, że zapach owulującej kobiety wpływa na męską percepcję, zachowanie i reakcje fizjologiczne. Ostatnie badania potwierdzają istnienie niezwykłej podświadomej komunikacji płci i rozszerzają zakres tych zależności do poziomu werbalnego.

W lingwistyce wyróżnia się zjawisko, które polega na dopasowaniu sposobu mówienia do partnera w konwersacji, by podkreślić sympatię, bliskość czy jakiekolwiek zaangażowanie emocjonalne. Oznacza to na przykład, że jeśli nasz rozmówca dość swobodnie przeklina, wzrasta prawdopodobieństwo, że my też od czasu do czasu będziemy bardziej skłonni do posłużenia się niecenzuralnym słowem.

Taki rodzaj konwergencji został udokumentowany, dlatego zaskakujące wydaje się odkrycie, że im wyższy poziom płodności odnotowuje się u kobiety tym niższy jest poziom dopasowania lingwistycznego jej męskiego rozmówcy. Jest to tym bardziej ciekawe, że takie zachowanie przeczy nie tylko teoriom językoznawczym, ale również logice. Mogłoby się wydawać, że mężczyźni, którym zależy na nawiązaniu intymnej relacji z kobietą, będą dążyć do zaakcentowania podobieństw, a nie manifestowania odmienności.

Naukowcy twierdzą jednak, że chodzi właśnie o nonkonformizm, imponowanie kreatywnością i wyróżnienie siebie na tle innych potencjalnych kandydatów poprzez niekonwencjonalność. Co interesujące, panowie nawet nie zdają sobie z tego sprawy.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość