Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Na narty bez nart, czyli Skifox

Brzmi absurdalnie? Okazuje się, że niekoniecznie! Wszyscy ci, którzy przez ostatnie kilka lat odłożyli nieco na boczny tor swoje umiłowanie do zimowych szaleństw, a sprzęt narciarski schowali głęboko na strychu, mogą przeżyć niemałe zaskoczenie pojawiając się na stoku.

To, jakie zmiany dokonały się w sportach zimowych można porównać chyba tylko do tych, jakie przez ostatnie lata zaobserwowaliśmy w systemach komputerowych.

Ten, kto żyje w przekonaniu, że atrakcje zimą zaczynają i kończą się na nartach, snowboardzie czy sankach jest w błędzie i ze zdumieniem przetrze zaśnieżone gogle, obserwując na stoku dziwacznie wyglądające pojazdy i fun-adrenalinowe atrakcje.

Połączenie sanek i nart? Dlaczego nie! Skifox, bo tak, nieco tajemniczo, nazywa się ów wymyślny pojazd, to nic innego jak krótka narta carvingowa i siedzenie z odpowiednią amortyzacją. Nie ma kierownicy, a kieruje się nim balansując ciałem. Wystarczy zasiąść wygodnie, założyć specjalne narto-płazy na stopy i już można rozpoczynać zimowe szaleństwo. Dla spragnionych komfortu i wygody producenci sprzętów zimowych oferują snowbike’i oraz snowscooty.

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe

Pierwsze, jak możemy się domyślić, są połączeniem roweru i nart. Mają kierownicę oraz siodełko, a zamiast kół do ramy przymocowane są płozy. Można więc hulać po stoku z zawrotną prędkością, nie martwiąc się o trudy pedałowania pod górkę - wyciągi zrobią to za nas. Snowscoot to odmiana snowbike’a: jest połączeniem tradycyjnego BMX-a i snowboardu, tyle że tylna deska jest nieco dłuższa od przedniej, ruchomej. Co ważne, na snowscoocie mogą jeździć zupełni amatorzy lub nawet ci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z nartami. Użytkowanie tych pojazdów jest tak proste, że nie wymaga wielogodzinnych kursów ani treningów, a przyjemność z korzystania jest zawodowa.

Dla spragnionych mocniejszych wrażeń ośrodki narciarskie proponują zapierający dech w piersiach kitewing, będący połączeniem kitesurfingu, snowboardu i narciarstwa. Ten najnowszy hybrydowy sport pozwala wznieść się wysoko nad ziemię, aby już za chwilę sunąć po stoku z zawrotną prędkością. To połączenie pozornie niezwiązanych ze sobą sportów - paralotnictwa oraz narciarstwa - pomoże dostrzec magię kryjącą się w jednoczeniu żywiołów. Najodważniejsi natomiast mogą spróbować paraglidingu - zimowej odmiany skoków bungee. Dzięki niemu mamy szansę obejrzeć świat z lotu ptaka, skacząc samodzielnie lub z instruktorem z jednego z górskich szczytów. Krótkie przeszkolenie i natychmiastowa frajda z zabawy to coś, co pozwala w pełni cieszyć się zimowym, niebanalnym wypoczynkiem z odrobiną adrenaliny.

Na koniec coś, co pokochają chyba wszyscy miłośnicy zimowych szaleństw: airboard. To ciekawe rozwiązanie, będące nowoczesną, uproszczoną, a zarazem ulepszoną wersją sanek, wykorzystuje niewiarygodny wręcz poślizg, jaki uzyskuje guma w zetknięciu ze śniegiem. Nadmuchiwane poduchy są tak skonstruowane, że nie uciskają brzucha, a leżąc na nich i gnając w dół nie musimy martwić się o własne bezpieczeństwo. Dwa solidne uchwyty pozwolą nam pewnie trzymać się ,,poduszkowca” i w razie potrzeby manewrować nim w dowolnym kierunku.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość