Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

NIE dla makijażu na siłowni

Nie oceniamy i nie krytykujemy. Rozważamy za i przeciw, licząc na to, że zwycięży głos rozsądku. My już wybrałyśmy. A ty? Zrezygnujesz z makijażu podczas wizyt w siłowni?

Ustalmy fakty. Makijaż dodaje nam pewności siebie, a to przekłada się na motywację do ćwiczeń. Po drugie, siłownia to kolejne z miejsc, w których można spotkać potencjalnego partnera – choć wiele pań zaprzeczy – albo przynajmniej potwierdzić swoją atrakcyjność, więc nienaganny wygląd może mieć znaczenie.

Ale czy to nie my powtarzamy, że pragniemy mężczyzny, który zaakceptuje nas takimi, jakie jesteśmy, ze wszystkimi niedoskonałościami, takiego, przy którym będziemy czuć się swobodnie i nie będziemy musiały udawać? Dlaczego więc ukrywamy się pod warstwą makijażu nawet wtedy, gdy ewidentnie nam to szkodzi?

W porach rozszerzonych pod wpływem zwiększonej temperatury ciała gromadzi się mieszanina potu, bakterii i kosmetyków, zanieczyszczając skórę i odbierając jej naturalny blask. Warstwa podkładu uniemożliwia też oczyszczanie organizmu z toksyn, które normalnie usuwane są wraz z potem.

Inna sprawa, że spływający po twarzy makijaż przynosi efekt odwrotny do zamierzonego, a przecież nie możemy spontanicznie otrzeć twarzy ręcznikiem, żeby nie rozmazać reszty i nie ujawnić, że nie jesteśmy au naturel.

Nie pozwólmy, by makijaż nas zniewalał i zacznijmy czuć się swobodnie we własnej skórze. Przestańmy wierzyć, że nienaganny wygląd jest kluczem do sukcesu towarzyskiego i zadowolenia z siebie. Spójrzmy na siebie mniej krytycznie i pokażmy swoje prawdziwe twarze tam, gdzie z założenia chcemy pracować nad ulepszeniem siebie. Odwagi!

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. zielolka

    alerz wiele kobiet maluje sie dla siebie!