Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Nowa joga na fali

Mamy już dogę (jogę z psem) i snowgę (jogę na nartach), ale mistrzowie asan nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Na fali jest właśnie nowa pochodna staroindyjskiej dyscypliny, przy czym termin „na fali” należy rozumieć dość dosłownie.

Gdy już raz pokochało się jogę, chęć odkrywania jej różnych oblicz może być nieodparta. Jednak w tym przypadku same chęci i wytrenowane ciało mogą nie wystarczyć.

Zyskujący coraz większą popularność w Stanach Zjednoczonych trend przenosi klasyczne pozycje jogi na powierzchnię wody, a konkretniej rzecz biorąc na specjalną deskę służącą do wiosłowania na stojąco, cieszącego się obecnie wielkim zainteresowaniem. To sprawia, że asany stają się jeszcze bardziej wymagające pod względem fizycznym, a całe zajęcia niosą korzyści nie tylko dla ducha, ale też przede wszystkim dla ciała. W końcu na tym właśnie polega idea jogi – ciało i umysł to jedność. Kontrola jednego drugiemu daje wyzwolenie.

Fot. Sara Snow Fot. Sara Snow

Gdy tylko oswoisz się już ze strachem przed wpadnięciem do wody i nauczysz się balansować ciałem na desce, doświadczenie może rzeczywiście okazać się niezwykłe. Wkrótce zaczniesz odczuwać korzyści płynące z obcowania z naturą i harmonizujących właściwości wody. Do tego prawdopodobieństwo, że w trakcie relaksacji komuś zadzwoni telefon jest znikome. A poza tym, czyż joga nie polega na pokonywaniu barier i robieniu rzeczy, które w zasadzie wydają się niemożliwe?

Tak wygląda to w praktyce:

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość