Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Nowe standardy sunblokerów

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków opracowuje właśnie nowe wytyczne odnośnie kremów do opalania, by producenci nie mogli mamić konsumentów fałszywymi obietnicami.

Spójrzmy prawdzie w oczy - twój wodoodporny krem ochronny wcale nie musi spełniać funkcji widniejących na etykiecie. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków pracuje jednak nad nowymi standardami, które ograniczą swobodę producentów do stosowania terminów takich jak „ochronny” czy „wodoodporny” i nałożą na nich większe wymagania w kwestii badań.

By krem do opalania mógł nazywać się ochronnym, będzie musiał chronić przed promieniowaniem UVA i UVB, gdyż obydwa przyczyniają się do rozwoju raka skóry. Warto zapamiętać też, że żaden krem nie jest wodoodporny. Producenci będą zmuszeni przeprowadzić odpowiednie testy i informować, jak długo substancja utrzymuje się na skórze po zanurzeniu ciała w wodzie.

Kolejnym punktem na liście zmian jest wprowadzenie górnej granicy dostępnych faktorów ochronnych. W sklepach znaleźć już można kremy z filtrem powyżej 80, choć w rzeczywistości ochrona sięga maksymalnie 50, ale cena jest oczywiście stosownie wyższa. Według specjalistów powinna obowiązywać też dolna granica – krem ochronny to taki, który posiada przynajmniej faktor 15. Najnowsze zalecenia mówią wręcz o konieczności stosowania przynajmniej SPF 30 w celu uchronienia się przez poparzeniami i konsekwencjami zdrowotnymi.

Zwróćcie na to uwagę przy najbliższych zakupach.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość