Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

O miłości naukowo

Rozpala nasze serca, tracimy dla niej głowę, czujemy motyle w brzuchu i robimy maślane oczy – miłość to nie stan umysłu, lecz ciała... i to o wiele dosłownej niż może się wydawać.

Gdy ogarnia nas uczucie, chcemy wierzyć, że to wrażenie cudownej lekkości, beztroski i wypełniającego klatkę piersiową ciepła jest zasługą wyjątkowego połączenia dusz, czegoś romantycznego i ulotnego.

W rzeczywistości, zakochanie to efekt reakcji biochemicznych zachodzących w organizmie, więc za stany euforyczne, tęsknotę, szybsze bicie serca i spłycony oddech odpowiadają w gruncie rzeczy neuroprzekaźniki i hormony. Wiemy, że za pożądanie wzniecają estrogeny i testosteron, stan zakochania to koktajl z dopaminy i noradrenaliny, euforię i pewność siebie zawdzięczamy fenyloetyloaminie zwanej „narkotykiem miłości”, a skoki w bok chętnie tłumaczylibyśmy (właściwie nie bez podstaw) zaburzeniami produkcji wazopresyny, znanej jako „cząsteczka wierności.”

Nikogo już zatem nie dziwni, że coś z pozoru tak niedefiniowalnego i nienamacalnego jak miłość poddaje się coraz to nowym badaniom i wnikliwym analizom. Na przykład, amerykańscy naukowcy odkryli ostatnio kilka mniej pożądanych aspektów kochania. Dowiedli między innymi, że już kilkudniowa rozłąka z partnerem, z którym mieszkamy, znacząco podnosi poziom kortyzolu (hormonu stresu) i pogarsza jakość snu.

Na tym jednak nie koniec. Według badaczy, miłość sprawia, że budzi się w nas chęć rywalizacji. Podobno im silniejsze jest nasze uczucie, tym bardziej jesteśmy skłonni do agresywnych zachowań, a nawet przemocy w stosunku do potencjalnych atrakcyjnych rywali, choć to można akurat stwierdzić bez badań socjologicznych.

Co więcej, i jest to najbardziej zaskakująca informacja, decyzja o tym, kiedy po raz pierwszy wypowiedzieć słowa „kocham cię” oparta jest na analizie zysków i strat, a wyznania miłosne pozostają w ścisłym związku z głęboko zakorzenionymi motywacjami, które psycholodzy umieszczają w kontekście ekonomicznym. Na marginesie, to najczęściej panowie jako pierwsi mówią „kocham”.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość