Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Objawy depresji

Jeszcze do niedawna lekceważona nawet przez środowisko lekarskie, dziś depresja uznawana jest za czwarty pod względem ważności problem zdrowotny na świecie. Dowiedz się, jakie są jej objawy, gdyż wczesna diagnoza może mieć ogromne znaczenie dla skuteczności i długości podjętego leczenia.

Czym jest depresja?

Depresja to stan chorobowy o tajemniczym charakterze, definiowany w chwili obecnej jako zaburzenie nastroju. Do tej pory bardzo często była lekceważona przez chorych, ich otoczenie oraz same środowisko lekarskie, ze względu na niską znajomość społeczną oraz brak jednoznacznych przyczyn występowania. Zły stan ducha chorego nie był tak naprawdę brany na poważnie. W rezultacie, osoby dotknięte depresją wolały nie przyznawać się do niej i były zdane same na siebie. Nikt nie chciał, ani też nie potrafił im w odpowiedni sposób pomóc.

Dziś Światowa Organizacja Zdrowia postuluje, że depresja jest chorobą, którą wymaga odpowiedniego leczenia. Coraz więcej ludzi zna samą istotę depresji i wie, że można ją leczyć, a środowiska lekarskie, zwłaszcza psychiatrzy, obalają kolejne mity dotyczące leków antydepresyjnych. Społeczeństwo staje się więc bardziej świadome zagrożeń, jakie niesie za sobą depresja. Wie również, jakie są jej najczęstsze objawy.

Zróżnicowanie objawów depresyjnych

Depresji przypisuje się bardzo wiele zróżnicowanych objawów. Jeśli chodzi o zaawansowane stany depresyjne, które podlegają hospitalizacji i leczenia psychiatrycznego, o wiele łatwiej jest postawić trafną diagnozę, jako że nasilone jej objawy są najczęściej jednoznaczne. Trudności diagnostyczne sprawiają dopiero mało nasilone objawy zaburzeń depresyjnych, które mogą towarzyszyć wielu innym chorobom.

Przedstawienie wszystkich objawów, jakie można wiązać w pewien sposób z depresją, potrzebuje pewnej systematyki, dlatego też najpierw warto uwzględnić, jaka jest typologia depresji i do poszczególnych jej rodzajów przypisać specyficzne objawy. Depresję można zatem podzielić na:

  • epizod depresyjny,

  • zaburzenia depresyjne nawracające,

  • dystymię (przewlekłe depresyjne zaburzenie osobowości).

Podstawowe symptomy depresji

Do objawów podstawowych obrazu klinicznego epizodu depresyjnego należy kilkanaście charakterystycznych cech, które stanowią centrum zespołu oraz liczne nieswoiste objawy wtórne. Co ciekawe, objawy wtórne mogą mieć zupełnie inny przebieg u różnych chorych. Wynika to najprawdopodobniej z reakcji pacjenta na pojawienie się objawów podstawowych, zwanych również osiowymi. Do grupy tychże symptomów zalicza się:

  • obniżenie nastroju,

  • spowolnienie tempa przebiegu procesów ruchowych i myślowych,

  • zaburzenia rytmów biologicznych,

  • lęk.

Obniżenie nastroju

Chorzy na depresję często przez dłuższy okres czasu żyją w stanie permanentnego smutku i przygnębienia. Nie potrafią cieszyć się z tego, co przynosi im życie. To, co kiedyś sprawiało im niewysłowioną wprost radość, dziś wywołuje zobojętnienie. Nie są w stanie odczuwać radości, szczęścia czy satysfakcji z dobrze wykonanych zadań. Przyjmują cały czas taką samą postawę wobec otaczającego ich świata i ludzi, nawet najbliższych.

Wszystko nagle przestaje mieć znaczenie. Chorzy na depresję tracą zainteresowanie dotychczasowymi pasjami czy zajęciami i nic nie jest w stanie odwrócić ich uwagi od ciągłego analizowania stanu, w jakim się znajdują. Towarzyszy im niemożność odczuwania przyjemności. Mają ogromne poczucie własnej bezwartościowości, winy, dręczą ich uporczywe myśli na temat własnego życia. Bardzo często pojawiają się myśli samobójcze i pragnienie śmierci.

Niejednokrotnie, chorzy na zaburzenia depresyjne o różnym nasileniu miewają urojenia. Mogą słyszeć nieistniejące dźwięki, mieć halucynacje wzrokowe, dotykowe, smakowe, a nawet węchowe. Charakterystyczne jest to, że chorzy nie dostrzegają absurdalnego toku własnego myślenia, przez co wierzą w swój własny, wyimaginowany świat, w którym brak jasnych kolorów i pozytywnych punktów zaczepienia.

Spowolnienie procesów myślowych i ruchowych

Chorzy trudniej i wolniej kojarzą fakty, mają zaniki pamięci, problemy z koncentracją, nie potrafią myśleć logicznie. Wolniej się poruszają, ciszej mówią, zdarza się, że potrafią stać w jednej pozycji, w całkowitym bezruchu, nie zdając sobie z tego faktu sprawy. Stan taki można nazwać osłupieniem, mówi się, że zamarł „jak słup soli”.

Chorzy skarżą się na ciągłe poczucie zmęczenia i ciężkości ciała, nie mają energii do podjęcia się nawet najprostszych, codziennych czynności. Odczuwają niechęć do pracy, unikają ludzi i tracą ogólną chęć do życia.. Z drugiej strony, bywa, że u chorych w sposób nagły pojawia się nadmierne ożywienie ruchowe i niepokój. Osłupienie i nadmierne pobudzenia ruchowe mogą bez przeszkód występować naprzemiennie u chorych na depresję.

Zaburzenia rytmów biologicznych

W depresji chorzy mogą cierpieć na bezsenność albo wręcz odwrotnie – na nadmierną senność. Są to tak zwane objawy somatyczne, które związane są z różnymi układami i narządami ludzkiego ciała. Jednym z najpoważniejszych objawów depresyjnych są różnorodne zaburzenia snu, wśród których wymienia się bezsenność, częste budzenie się w nocy, nadmierną senność, itp. Na ogół, samopoczucie poprawia się wraz z biegiem dnia, choć najgorzej jest nad ranem.

Innymi objawami zaliczanymi do zaburzeń rytmów biologicznych są:

  • brak apetytu,

  • spadek lub nadmierny przyrost masy ciała,

  • zaburzenia cyklów menstruacyjnych,

  • bóle głowy, karku i potylicy,

  • zaparcia,

  • wysychanie błon śluzowych,

  • spadek libido.

Lęk

Stałym objawem towarzyszącym depresji jest utrzymujący się stan lęku o zmiennym przebiegu. Raz można więc odczuwać silne natężenie lęku, graniczące z paniką, a innym razem będzie ono niewielkie. Najczęściej, chorzy mówią, że odczuwają lęk w okolicach serca lub w brzuchu. Do tej pory lekarze nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, skąd poczucie wszechogarniającego lęku się bierze, ale towarzyszy ono chorym przez cały okres trwania depresji.

Mniej charakterystyczne objawy depresji

  • Dysforia – dość powszechny objaw depresji, w którym chorzy okazują rosnące zniecierpliwienie, są rozdrażnieni i łatwo wpadają w gniew. Symptom ten często bywa źródłem aktów autodestrukcyjnych oraz podejmowania prób samobójczych.

  • Zaburzenia myślenia – nazywane także sądami depresyjnymi. Objawiają się one negatywnymi opiniami na własny temat, dotyczą przyszłości, zdrowia i postępowania. Chorzy na depresję wykazujący się tym objawem źle oceniają zarówno sytuację, w której obecnie się znajdują, jak i perspektywy życiowe.

  • Natręctwo – chory ma uporczywe myśli o zabarwieniu pesymistycznym, które pojawiają się wbrew jego woli. Może pojawić się też wewnętrzny przymus wykonania i powtarzania cyklicznie pewnych czynności.

  • Wykluczenie społeczne – chory jest wyizolowany i nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować w grupie społecznej.

Oczywiście, wymienione objawy depresji nie muszą występować łącznie. Mogą też mieć inny charakter, prowadząc do błędnych diagnoz i serii badań, które jedynie przybliżają do prawidłowego rozpoznania. Depresja wciąż jest chorobą nieprzewidywalną i tajemniczą, nawet dla specjalistów psychiatrów.

Sofista

Tematy: lęk

12 produktów, które niszczą
tłuszcz na brzuchu, a ty chudniesz!
Ebook: 12 produktów, które niszczą tłuszcz na brzuchu

Odkryj potrawy dzięki którym schudniesz! Pobierz ebook z opisem tych magicznych produktów i praktycznymi przepisami kulinarnymi z ich zastosowaniem.

Pobierz dzisiaj za darmo:

Wysyłając ten formularz akceptujesz Regulamin serwisu. Nie sprzedajemy i nie przekazujemy informacji o naszych użytkownikach podmiotom trzecim.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. justyna (Gość)

    a no , a no,ja miaąłm depresje 2 lata temu-sama sie wyleczyłam,za mna już 1 póba samobójcza,o!

  2. mala (Gość)

    powiedz mi co ci to dało jestes szczesliwsza ze 1 próba za toba samobójcza.Dzisiaj dużo sie naczytałam na ten temat,ale odpowiedz mi dlaczego próbowałaś sie zabic?.Widzisz niedawno ktoś bliski mi popełnił samobójstwo i nie ma dnia żebym nie zadawała sobie pytania dlaczego?minoł miesiąc czasu a ja dalej nie znam odpowiedzi i byc moze niechciała ta osoba zeby tak to sie skonczyło,ale widac nie miała tyle szczescia co ty pozdrawiam

  3. ... (Gość)

    Każdy ma jakiś powód swojej depresji? i każdy jest inny! Ja odczuwam od bardzo dawna uczucie pustki, moje życie niby takie piękne, niby większość mi zazdrości wszystkiego co mam i jak muszę sobie radzić bo nie jestem sama ale jestem samotna mimo wielu tych znajomych, zmęczona, bez wakacji od 5 lat, wiecznie tylko praca i obowiązki... Wszystko co zarabiam wydaję na innych bo sama już nie czuję potrzeby kupowania sobie... Nie wiem po co jest to życie i w jakim celu ludzie żyją, zabijają się o pracę, o samochody, o wszystko co ich otacza, przecież to nie ma senu... Jaki jest sens? Czy warto się męczyć? Czy warto mieć męża? Faceta? który będzie cię i tak zdradzał... Dzieci które nie docenią Twojej pracy... Przyjaciół którzy Cię tylko wykorzystują!!! Po co to wszysyko? Lepiej odjeść i mieć spokój... Ja niestety spokoju nie mam i szczęścia dla siebie znaleźć też nie potrafię!!!

  4. monaco (Gość)

    ja rowniez jak kolezanka oczuwam pustke wciaz trafian nie na tych facetow egoisci ktorzy myla tylko o jednym o tym zeby dziewczyne wykorzytac i jescze powiedziec to nie moje dziecko..
    praca ktora niby jet taka wazna a robis u kogos w firmie 3 lata jestes dobrym pracownikiem a tu dostaniesz wypowiedzenie i dzikujemy za mila wspolprace
    rodzice ktorzy kochaja bardziej jedno dziecko od drugiego..
    czasami zastanawiam ie nad senem zycia i chcilabym zoabczyc  czy ktos w gole pojawi sie na moim pogrzebie i czy ktos bedzie mnie oplakiwac.
    to tak strasznie boli jak czujesz ie wykorzystywanym a nic z tego nie masz nawet glupiego slowa dziekuje!
     

  5. klaudia (Gość)

    od dłuższego czasu  nic mnie nie obchodzi ..  jestem znurzona,nie mam ochot z nikim rozmawiac. usmiecham sie bardzo żadko na co caly czas każdy zwraca mi uwage..  ale ja poprostu nie widze powodów.. po co jak i tak nic nie jest jak powinno?po co mam oszukiwac samą siebie?  najchetniej nie rozmawiałabym z nikim i niczy, . moglabym siedzieć sama bez nawet komputera czy telewizji. moge mysleć caly dzien..  denerwuje mnie kiedy ktos chce ze mną porozmawiać bo z reguly nie mam na to ochoty.  jednym słowem jestem wiecznie smutna i przygnębiona..  nie widze sensu życia tak na prawde.. 
    nie wiem czy to jest depresja czy poprostu tak mam.. byc moze to tylko zwykłe złe samopoczucie.. juz sama nie wiem..  a wy co o tym myślicie ?

  6. kr (Gość)

    ja mam depresje chyba od zawsze.. zawsz cos zleg mnie spotka, wychodze z jednej depresji i wpadam w drugą... sami poczytajcie... w wieku 15 lat zostalam zgwalcona, tak stracilam dziewictwo... przezycie dla kazdej kobiety najcuowniejsze ale nie dla mnie...wtedy po raz pierwszy zaszlam w ciaze... po 3 miesiacach chlopak , ktory mnie skrzywdzil pobil mnie do nie przytomnosci, strcilam dziecko... moze i dobrze ?? wtedy nie rozumialam co sie dzieje, niby bylam dzieckiem jeszcze...2 lata dochodzilam psychicznie do siebie... nie nawidzilam kazdego faceta, tate, braci tez... bawilam sie facetami strasznie, ranilam ich... kiedy mialam 19 lat poznalam faceta, duzo starszy odemnie, bardzo go pokochalam, ale czy on mnie kochal ?? ? posiedz siedziec, zostawilam go chodz bardzo tego potem zalowalam... kiedy bylam z nim tez mialam depresje, leczylam sie pol roku ale czy sie wyleczylam ?? z nim bylam 3 razy w ciazy i 3 razy poronilam... to byl cios bo bardzo pragnelam miec dzieciaka... teraz mam faceta i dziecko :-) ale mojego malego skarba tez mialo nie byc, o malo i bym go nie stracila... odkleilo mi sie lozysko, trafilam do szpitala a w szpitalu mowiliu do mnie tak lekarze." jest pani mloda, zrobi sobie pani kolejne dziecko, bo tego pani nie urodzi. poroni pani wiec prosze sie na to przygotowac, lepiej tu poronic niz w domu" zjebali mi psyche na calego, wypisalam sie na wlasne zadanie... poszlam do domu i nie wychodzilam przez tydzien, poszlam potem do lekarza przepisal leki, zastrzyki i zaczelam walke o mojego skarba no i wygralam :-) dzis ma 3 latka, urodzil sie zdrowy...ale nie umie sie juz cieszyc tym co mam... ktos wyzerj napisal ze ma 1 probe samobujcza za sobą... ja mam 3 i co  z tego... duzo mysle i zastanawiam sie ludzie umieraja a chca zyc a ludzie z depresja popelnialo sdamobujstwo bo nie chca zyc... to wszystko bezsensu!!!! w czerwcu zmarl moj ojciec, a wiem ze chcialby zyc dalej, lecz nie bylo mu to dane... do teraz mnie boli jego smierc...moje zycie jest bezsensu, najchetniej poszlabym spac i spala tak dlugo jak sie da...meczy mnie to wszystko juz...moglabym tu pisac i pisac o swoim zyciu ale boje sie zebraklo by miejsca... pozdrawiam wszystkich

  7. zagubiona (Gość)

    to wszystko jest jakieś chore.. do czego to życie prowadzi ... ? też poroniłam a bardzo pragnęłam dziecka.. czuje pustke... ból ale nie fizyczny.. straciłam prace.. wszystko się sypie.. związek też już zaczyna kuleć.. ostatnimi czasy.. nawet nie wiem po co mam wstawać z łóżka, ciągle tylko rozsyłam nowe cv ale nikt nie dzwoni.. śpię całymi dniami z telefonem przy poduszcze, czuję że chciałabym zniknąć z tego świata.. też już 3 razy próbowałam się zabić.. szpitalne sale.. płukanie żołądka.. po rozwodzie rodziców olałam szkołe już całkiem... wagary i zdawanie na koniec roku wszystkiego naraz, byle tylko przejsc.. faceci, dla ktorych byłam tylko zabawką.. laleczką.. życie przestało mnie cieszyć.. kiedyś miałam ambicje... teraz.. ? chcę tylko świętego sposobu.. wszystko widzę na czarno.. gdy coś się dzieje moja głowa automatycznie wymysla sobie jeszcze gorszy scenariusz niż jest w rzeczywistosci... czasem czuje ze sama siebie niszcze... z kazdym dniem, coraz bardziej, mam wrazenie ze cos we mnie umarlo, niejednokrotnie.. czuje się zmęczona... mimo że nic nie robię.. jestem senna, nie mam sił na robienie czegokolwiek, nie chce mi sie wychodzić z domu.. nie mam ochoty sie pomalowac i pozbierac.. spotkac z przyjaciolmi.. ciagle pieka mnie oczy... ciagle placze.. ciegle jest mi zle, czuje ze cierpie, ze swiat, niewiadomo czemu mnie krzywdzi... ze Bog... moze nie istnieje, a moze tylko nie dla mnie.. nie mam juz pojecia co dalej, czuje sie malo inteligentna, nie atrakcyjna, nie wierze w siebie i w to ze moze cos z tym wszystkim zrobic... ciagle czuje strach, że bedzie jeszcze gorzej, ze znowu cos strace, ze nazeczony mnie zostawi, zdradzi.. ciagle jest zle... coraz gorzej... a ja.. jestem taka bezradna.. :(

  8. ola (Gość)

    w sumie nie wiem czy moje zachowanie jest objawem depresji jestem ciagle smutna nic mnie nie cieszy nie mobilizuje nic mi sie nie chce nawet spotkanie ze znajomymi mi w sumie wisi mieszkam w innym miescie niz moja rodzina tez jakos mi to obojetne czy do nich pokade czy zostane sama na to wszystko ciagke trace prace co 3,2 miesiace nie wiem co sie dzieje ciagle klutnie z facetem bywaja dni ze wstaje z luzka o 14 i sprzatam byle zeby nikt sie nie doczepil ze nic nie robie nie wiem co sie poprostu dzieje nie wiem gdzie moge z tym problemem isc... jesli macie chwile odpiszcie

  9. zmeczona zyciem (Gość)

    z kazda z was mam cos wspolnego.. objawy depresji opisane powyzej.. hm.. wiekszosc mnie dotyczy. jestem mloda mam 18 lat a czuje sie jakbym byla staruszka ktora nie dokonala niczego w zyciu i nic wiecej nie dokona.. monotonnosc mnie dobija.. szkola-dom itd..
    dzieje sie to od jakiegos czasu. kazda z was przezyla cos okropnego co doprowadzilo do takiego stanu.. moje zycie raczej nie zmienia sie za bardzo od kilku lat..
    kiedys mialam wielu przyjaciol bylam bardzo lubiana.. teraz wszyscy wydajja sie dla mnie.. zbyt sztuczni i dziecinni. nawet moj chlopak z ktorym jestem ponad 3 lata. wszyscy mnie denerwuja nie mam ochoty z nikim rozmawiac nie moge sie skupic na nauce ani na obowiazkach. czuje sie jakbym wazyla ze 150 kg ciezko mi podniesc tylek z fotela zeby zrobic cokolwiek. non stop gapie sie w telewizor choc nawet nie ogladam zadnych programow. przez wiekszosc dnia mam wylaczony mozg jakbym wogole go nie miala przez ten czas. wylaczam sie do tego stopnia ze gdy ktos cos do mnie mowi-ja tego nie slysze.. jestem nieobecna mam swoj swiat ciagle sie czegos boje mam powazne stany lekowe np boje sie ze umrze ktos mi bliski-i potrafie martwic sie tym caly dzien.towarzyszy mi przy tym bol w brzuchu.. jestem rozdrazniona zniecierpliwiona krzycze na wszystkich.. mysle ze jestem brzydka gruba i glupia ze nikt nie chce na mnie patrzec bo jestem tak zalosna.. w klasie nikt mnie nie lubi bo z nikim nie mam ochoty gadac. opuscilam duzo lekcji mam potworne zaleglosci. mysle ze beze mnie swiat bylby lepszy ale z drugiej strony gdybym sie zabila.. nie moglabym sprawic takiej przykrosci rodzinie bo.. chyba bylobu im przyykro.. wszyscy mnie krytykuja bez przerwy za wszystko.. obgryzam paznokcie nie mogle przestac tego robic usta to samo ciagle mnie przez to bola ale ja tego nie kontroluje :( chcialabym poczuc sie lepiej nie wiem do kogo sie z tym zwrocic nie wiem nawet czy to depresja.. czuje sie jak gdy przechodze obok ludzi to czuje na sobie ich spojrzenia nie czuje sie bezpiecznie przeszkadzaja mi dzwieki rozmowy wiatr swiatlo... mam juz tego dosc nie mam sily nie wiem jak z tym walczyc :(

  10. mariss (Gość)

    Ja to mam pecha albo deprechę jak nic... od lat pierwsze dziecko umarło we mnie po prostu serce przestało bić, potem były lata spokoju maż dwoje dzieci, rodzina... i co wiadomośc moja mama ma raka nieuleczalnego 18 miesięcy jej walki z chorobą i bycie bezsilną patrzenie jak osoba która dała Ci życie odchodzi gaśnie... zmarła mi na rekach w domu bo nie oddałyśmy jej z siostra do hospicjum, wracałam długo do siebie po jej śmierci miałam nawet tak że nie mogłam chodzic do niej na cmentarz.. po dwóch latach powiedzmy spokoju znów BUM..... okazuje sie że mój maż ten idealny prawdomówny kochający GAD.... brał kredyty za moimi plecami w sumie 400 tys... dla mnie koniec wszystkiego dwoje małych dzieci a tu w sumie kwota wszystkich rat mięsięcznie 5 tys a gdzie opłaty za mieszkanie i życie... wytrzymałąm trzy miesiące wniosłam pozew o rozwód wymusiłam na nim przepisanie na mnie jego cześci mieszkania i kazałam się wynosić nagle pojawiła się jego miłosc raptem 3 tyg po rozprawie...haha dobre co ?? i tak zostałąm sama z dwójka dzieci  i jednym kredytem na 90 tys po byłym dwa lata dochodziłam do siebie po rozwodzie dwa lata nędzy głodu i zjawił się ktoś kto mi pomógł mój anioł stróż... wyjechałąm zagranicę pomógł znaleźć pracę i pomógł we wszystkim ściągnąc moje dzieci cudowny człowiek było nam dobrze.... 8 miesięcy spokoju i szczęścia i co... ginie jego syn tragicznie 3 letni aniołeczek rozpacz jego moja bezsilnośc bo nie umiem pomóc jego depresja załamanie i zostawia mnie mówiąc że tamten człowiek umarł wraz z tym maluszkiem i nie da mi tego juz co miał do dania bo to umarło... i co to pech czy depresja bo ostatnio coraz częściej myślę o tym jakby było dobrze zasnąć nie budzic się zniknąć, straciłam tyle osób które kochałam całą soba nie z własnej winy to los mi je odbierał..... ale walczę o niego czekam z boku i jestem blisko i on o tym wie..... zobaczymy jak przegram to mam dośc wolę odejść tam.....

  11. smutna (Gość)

    Pierwszy raz weszłam na takie forum i nie miałam pojęcia, że jest aż tyle osób z takim problemem jak ja. Mam 21 lat i nie mam ochoty nic robić, w pracy się w ogóle już nie przykładam bo nie widze w tym żadnego sensu, nie widze sensu w życiu człowieka bo do czego my wszyscy jesteśmy potrzebni?! Nie mam ochoty się myć, jeść, rozmawiać bo męczy mnie to wszystko, a do niczego nie prowadzi. Nie próbowałam jeszcze popełnić samobójstwa tylko dlatego, że widze jak żyją inni ludzie. Sa pełni energii, pracują, uczą się, bawią. Ciągle zadaje sobie pytanie dlaczego ja tak nie mogę i cały czas mam nadzieje, że w końcu zdarzy się coś dzięki czemu poczuję się lepiej.
    Kiedyś myślałam, że kiedy będę miała dziecko moję życie się zmieni, że będę miała dla kogo żyć i nabiore energii, ale jestem w drugim miesiącu ciąży i wcale nie jest lepiej.
    Szukam pomocy ze względu na dziecko, bo prawdopodobnie będzie wychowywane tylko przeze mnie i chce by miało zdrową matkę.

  12. ela (Gość)

    i co ja mam powiedziedziec. mam wspaniala corke. ma 6 lat i z niej jedynie mam pocieche. mąż jest ale tak jakby go niebylo. wydziera sie na mnie i na małą o byle powód. wieczorami niema ochoty na zabawe z dzieckiem tylko telewizor albo ukladanie pasjansa w kpmputerze. a jak przychodzi noc to tylko musi byc szybki numerek po to mial dobre spanie. a gdzie w tym wszystkim jestem ja! ja sie nielicze. dla mnie niema juz w tym wszystkim miejsca. ola tylko mnie trzyma przy zyciu!

  13. Olka (Gość)

    Dziewczyny, kochane, trzymajcie się, nie dawajcie sie chorobie. Ja walczę w ten sposób, że robie rzeczy, które się podobaja - maluję, podziwiam sztukę, ładne obrazy, ostatnio zaczełam po trochę pomagac osobom w moim otoczeniu, i uswiadomilam sobie, że inni maja o wiele gorzej niż ja, wiec mniej narzekam i skupiam się na sobie, tylko staram się myśleć o innych, a mam mnóstwo doświadczeń zlych za soba i poł rodziny pochowanej... w bardzo delikatnym wieku stracilam obojga rozdiców i miałam strachy, że nie wyżywię sama siebie i młodszego brata...ale jakoś udało się - zyjemy!!! ale cóż... na niektóre rzeczy nie ma wpływu - trzeba zyć dalej i sens zycia, jeżeli go nie ma -ODSZUKAC SAMEJ. Wierzcie, kochane, że będzie lepiej, szukajcie same sensu życia- na pewno JEST!!! Zobaczcie, jak dużo dzieci nie ma jedzenia, ciepła i miłości, można zacząć od najblizszego otoczenia, a dalej samo pójdzie!!!Pozdrawiam i trzymajcie się mocno!!!

  14. Olka (Gość)

    Do smutnej: dziewczyno-glowa do góry - dziecko, to najwspanialszy dar, jaki może mieć Kobieta! Bardzo Ci zazdroszczę dobrą biała zazdrością Twego Stanu!!! Szczęścia i Zdrówka Tobie i Maluszkowi!!!

  15. Ktoś (Gość)

    Ja mam 32 lata kilka razy prubowałem popełnic samogola.  Nic mnie nie bawi, w domu mam ciągle zasłonięte okna i malo wychodze, idąc po mieście ciągle mi się wydaje ze jestem obserwowany, mam lęki patrząc się na kasjerke w sklepie. Kiedyś brałem prochy amfetamina+heroina, z dodatkiem anabolików typu omnadren i testosteron. Czy do depresja ? czy już  mi odbija po przejściach ?

  16. sisi (Gość)

    Witam ja mam to samo rano nie mam siły wstac z łózka .Miałam kochającego dobrego męża z którym mam 15 letniego syna i co mój ukochany zaczyna pisać na gg z jakąs pania potem jedno spotkanie drugie i trzecie na nic moje błgania i prośby 'nie pisz ,nie jedź " on widział to inaczej miał do mnie żal że nie wierze w przyjaźń damsko-męska .Aż pewnego dnia widząc co sie dzieje, mąż zaczął być obojętny, obcy, na moje pytania w ogóle nie odpowiadał a jak juz cos wydusiłam z niego to że nic sie nie dzieje, że wszystko jest w porządku .Pomyślałam dłużej tak nie wytrzymam i wybłagałam o prawdę. No to sie dowiedziałam, że mąz sie zakochał w tej kobiecie, że bardzo chce z nia być ale to nie jest takie proste i musze przyznac był szczery do bólu.I przyszło załamanie od miesiąca nie moge sobie z tym poradzic psycholog,psychiatra i nic straciłam chęć do życia. Mąż nadal mieszka z nami żyjemy razem ale osobno po prostu piekło. Jest w tym jedna pozytywna rzecz mamy wyznaczona wizytę do poradni małżeńskiej ale jakos tego nie widze mąz powiedział że juz mnie nie kocha, czy jest jeszcze sens cokolwiek ratować. Zobaczymy co przyniesie życie ja juz w nic nie wierze i niczego nie oczekuję.Depresja zjada mnie od środka .

  17. ania (Gość)

    nie jestem sama też czuję pustkę i ogromne cierpienie czuje jak by moja dusza umarła a moje ciało cierpi tu na ziemi 

  18. Anika (Gość)

    tak mi STRASZNIE OKROPNIE SMUTNO... zly same leja sie po twarzy... a mam wolny dzien od pracyza oknem slonce swieci.....a w duszy tak strasznie szaro i chyba zaczyna powalac mnie stres ciagle pretensje problemy innych ktore zwalaja na mnie . Coraz czesciej mam ochote po prostu wziac podreczna terbe i uciec od wszystkich zaczac gdzies na nowo odciac sie . Ale gdzie... za co... dokad... wszedzie jest zlo...

  19. Edyta (Gość)

    Ja tez nie wiem czy to co mi jest to depresja czy nie..
    Niby wszyscy mowia, ze wiele osob chcialoby byc na moim miejscu i zyc tak jak ja, ale ja juz stracilam jaka kolwiek radosc z zycia. Mam za duzo wolnego czasu, do pracy mnie nie przyjeli takiej jak chcialam, jestem chyba za bardzo wymagajaca. Maz pracuje, a ja opiekuje sie dzieckiem i zajmuje domem. Rodzice nie mieszkaja w Polsce, z tesciowa nie rozmawiam, kolezanki pracuja, nie maja dzieci. Caly czas jestem sama z dzieckiem.Mieszkam w malym miescie gdzie nic sie nie dzieje. Naprawde nic mnie nie cieszy, nie mam zapalu do niczego, z wszystkiego robie problem. Dla meza zrezygnowalam z kariery i szkoly, a teraz mam wyrzuty sumienia, bo czuje sie okropnie bezwartosciowa i nie nadaje sie do niczego.

  20. Anika (Gość)

    Edyta //   W moim zyciu okoliczności były takie , ze musiałam zrezygnowac ze studiów. Brak kasy, potem choroba synka. Nigdy jednak nie zrezygnowałam z marzen o nauce..... I teraz przynajmniej tu mam sukces STUDIUJĘ :) to mnie bardzo cieszy napawa dumą tylko......nie mam z kim sie dzielic swoją radoscią :( Synek ma to gdzies, mama raczej wolałaby żebym wiecej jeszcze dłuzej w pracy siedziała zamiast przy nauce, ciotka niby po mojej stronie ale zazdrosci, ze jej syn matury nie zdał... Rano lece do pracy, po pracy wkuwam- teraz sesja a w domu tylko pretensje o pierdoły... :( nikt nie spytaj jak ci idzie moze zmeczona jestes... ale nie żałuje swojej decyzji na przekór wszystkim SKONCZE Z SUKCESEM STUDIA !!!!!  Ty tez sie nie poddawaj! :)

  21. Kasia (Gość)

    Zawsze była energiczna...zawsze lubiłam być w centrum uwagi, robiłam mnóstwo rzeczy i uwielbiałam to ... i zawsze lubiłam to wsyztsko lubiłam ten cały haos wokół mnie... i nagle wszytsko rozprysnęło się w drobne kawałeczki... pamiętam ten moment o 5 nad ranem w sylwestra... i od tego momentu minęło już 7 miesięcy a uczucia lęku, bezsilności, bezsensu ciągle ze mną są... odczuwam strach przed podjęciem każdej decyzji... nie dostrezgam tych pięknych małych rzeczy w życiu, obok których nigdy nie przeszłam obojętnie... 
    zawsze wierzyłam w sibie i swoje możliwości teraz mnie nie ma... i szukam chce znaleźć i nie potrafie... Jestem samotna, zagubiona i daleko od domu...i nie mam tutaj nikogo... i chce walczyc chce odzyskac siebie ale nie wiem już co mam zrobić... i ciągle nakładam maske i już nie mam siły się uśmiechać i udawać, że wszytsko jest dobrze, i nie chce się przejmować tym co pomyślą o mnie inni... coś w stylu patrz co się z nią stało...Już nie jest taka jak kiedyś... 
    nie jestem ... ale ja chce być taka jak kiedyś...chce odzyskać swoje światełka, nadzieje i wiare...bo to było to co miałam w sobie najlepsze bez tego jestem nikim... nic nie wartą zwłoką, szarym odbiciem w popękanym lustrze..
    Przeszłam przez mgłe...i dokładnie nie pamiętam wielu rzeczy ...ale ta mgła zakorzeniła we mnie te wszytski uczucia, któych nie mogę się pozbyć... nie cieszy mnie słońce...wole deszcz...

  22. maruda (Gość)

    a ja nigdy nie lubiłam być w centrum uwagi, jeśli kiedyś robiłam mnóstwo rzeczy to chyba tylko dlatego aby siebie samą dowartościować, bo zawsze uważałam się gorsza od innych, moja niewiara w siebie osiągała i osiąga wartości krytycznie niskie, strach przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji to u mnie chleb powszedni. Ostatnio moimi ulubionymi zajęciami są: spanie, wtrynianie w siebie czekolady w ilości co najmniej 1 tabliczka, oglądanie filmów dokumentalnych z cyklu            " inni ludzie mają gorzej ", spanie i beznamiętne chodzenie do pracy. Nie wiem czy jest sens dociekać źródła problemu, jednak najbardziej boli fakt, że pozostaje z tym wszystkim sama. Osoby mi bliskie nie potafią/nie chcą/nie mają czasu na to aby zrozumieć co się ze mną dzieje...teraz pisząc to najwiekszą ochotę mam na to aby wszyscy dali mi świety spokój ,chociaż paradoksalnie, i tak niewiele osób czegoś ode mnie chce. Mam wrażenie, że moje życie jest utkane ze sprzecznych i pozostających ze sobą w dysonansie emocji - pisząć prościej - pozorna chęć izolacji jest próbą zwrócenia na siebie uwagi. A nad tym wszystkich góruje to wszechogarniajace poczucie pustki , bezsensu i strachu przed wszystkim i wszystkimi :( doskonale was rozumiem, dla pocieszenia dodam..nie jesteście sami : )

  23. nat (Gość)

    mbie w moim zlym samopoczucie najbardziej dręczy to że nie ma kto mi pomóc. Mieszkam w mieście gdzie praktycznie nikt mnie nie lubi i nie ma dla mnie czasu. Sama nie wiem czemu, zawsze staralam sie byc dla wszystkich miła. Rok temu poznałam chłopaka, Byl moim pierwszym, naprawde mu ufałam, dopiero po ok 4 miesiacach zorientowałam sie jaki jest z niego drań i tak naprawde traktowal mnie jako tanią za przeproszeniem dziwke. Nie rozpaczałam jakoś z tego powodu, myślałam że jestem silna psychicznie i tu byl moj bląd. Od urodzenia wszystko zbieram w sobie bo nie mam sie u kogo wyżalić. Kilka dni po zerwaniu poznałam nowgo chłopaka. Uwielbiałam go i uwielbiam nadal, zawsze był taki opiekuńczy i chciał dla mnie jak najlepiej. Miła odmiana po moim byłym. Niestety już wtedy z bardzo niskim poczuciem wlasnej wartosci zranił mnie kilka razy, teraz nie potrafie o niczym innym myslec i oczekuje od niego ze zrobi wszystko zebym o tym zapomniala, jednak za kazdym razem gdy jestem na niego zla on rzuca we mnie blotem co poglebia moj zly stan ktory powoli amienia sie w depresje. czuje jak izoluje sie od spoleczensta, bez powodu sie po prostu (znowu przepraszam za wyrażenie) wkurwiam, mam większąsc objawow wypisanych wyżej, Juz naprawde nie wiem co robic. Nie mam przyjaciol, rodzice maja mnie w dupie, nikt mi nie jest w stanie pomoc, opcja popelnienia samobóstwa wydaje mi sie coraz bardziej idpowiednia ):

  24. brekuxd (Gość)

    witam miałem depresję dwa razy w ciągu 10lat mam nadzieję że już mnie nie dopadnie.Z tego powodu odeszła żona niemogła ścierpieć mojej bezradności ,a ja sam w tedy niemogłem do niej dotrzeć .załamałem się byłem zazdrosny, tłumiłem w sobie wszystko ale ona chciała bym jej opowiadał co czyję ,potem odwróciła to przeciwko mnie drwiła i wyśmiewała się z mojej bezradności.Zamiast mi pomuc odtrąciła mnie i znalazła sobie przyjaciela.Wogule niechciała ze mną rozmawiać a mnie traktowała jak psychicznie chorego nie istniałem dlaniej.Zostawiła mnie i zabrała dzieci .Teraz jestem zdrowy i niemogę zrozumieć jak mogła mnie zostawić ja kochałem ją nad życie a teraz kiedy wybudziłem się z tego stanu trudno mi zrozumieć dlaczego to tak wyszło.Ja bym ją nigdy nie zostawił nawet jak by chorowała na cokolwiek.Teraz już jest lepiej mam nową koleżankę która mnie rozumie tak sądzę,życie toczy się dalej.Lecz żal pozostał i smutek i tesknota.

  25. karolina18 (Gość)

    ja mam depresję, próbowałam już raz , wziełam całe opakowanie środków na nadciśnienie od dziadka, ale skończyło się na płukaniu żołądka, mnie najbardziej przytłaczały objawy fizyczne, nie miałam apetytu a miałam zaparcia, i okropne bóle głowy, może gdyby nie to było by mi lepiej, teraz mama kazała mi spróbować rezonatora biofotonowego, noszę go juz ponad miesiąc, głowa przestała mnie boleć, myślę że to jego zasługa. trochę mi się polepszyło, zobaczymy jak będzie dalej.