Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Ogłuszające zabawki

Otolaryngolodzy apelują o szczególną ostrożność przy kupowaniu dzieciom zabawek wydających dźwięki.

Śpiewający Elmo, zdalnie sterowane samochody wyścigowe, grające mikrofony i imitacje telefonów komórkowych to jedne z najpopularniejszych prezentów kupowanych pociechom. Niestety, nieprawidłowo użytkowane zabawki wydające dźwięki mogą trwale uszkodzić słuch dziecka.

Naukowcy z wydziału otolaryngologii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Irvine zmierzyli natężenie dźwięków wydawanych przez ponad 20 popularnych zabawek i stwierdzili, że większość przekracza 90 decybeli, a w niektórych przypadkach poziom głośności wynosi ponad 100 decybeli, czyli mniej więcej tyle, co piła łańcuchowa, tramwaj czy kosiarka.

Według norm wprowadzonych w 1993 roku okres najdłuższej dopuszczalnej ekspozycji na hałas o natężeniu 100 dB to 1 godzina. Są to jednak normy odnoszące się do osoby dorosłej.

„Zabawki zasadniczo nie stanowią zagrożenia jeśli są prawidłowo użytkowane” - mówi otolaryngolog prof. Hamid Djalilian. Problem pojawia się, gdy hałaśliwa zabawka jest eksploatowana zbyt długo i trzymana zbyt blisko ucha. „Dzieci są wyjątkowo wrażliwe na głośne, wysokie dźwięki. Niestety, utrata słuchu spowodowana hałasem jest trwała i obecnie nieuleczalna.”

Djalilian sugeruje, by kupując zabawki zwracać uwagę na umiejscowienie głośników - najlepiej, by znajdowały się pod spodem. Należy też przystawić grającą zabawę do ucha oraz sprawdzić natężenie dźwięku po odsunięciu jej od siebie mniej więcej na długość ręki dziecka. Jeśli dźwięk sprawia dyskomfort osobie dorosłej, najprawdopodobniej będzie też zbyt głośny dla dziecka.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość