Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

PMS i napady wilczego głodu - dlaczego warto posłuchać swojego ciała

Przeświadczenie, że wszystkie kobiety dotknięte napięciem przedmiesiączkowym zabiłyby za czekoladę to śmieszny stereotyp. Nie ulega jednak kwestii, że wiele z nich odczuwa zwiększony apetyt i okazuje się, że w tym przypadku warto posłuchać podszeptów organizmu.

Choć kontrolowanie zachcianek w fazie przedmiesiączkowej wydaje się wskazane (przecież i tak czujemy się napuchnięte i nieatrakcyjne), opieranie się im może w rzeczywistości przynieść więcej szkody niż pożytku.

W tym czasie większa ilość glukozy zostaje przekierowana do pracującego na wysokich obrotach układu rozrodczego. Oznacza to, że reszta ciała zostaje pozbawiona części energii i w naturalny sposób odpowiada wzmożonym głodem. Czekolada i inne słodkości wydają się wtedy najbardziej atrakcyjną opcją, bo są źródłem szybko przyswajalnej energii. Jeśli zatem odczuwasz niekontrolowany głód, rozsądnie jest posłuchać, co mówi ciało i zapewnić sobie większą dawkę kalorii.

Nie oznacza to oczywiście, że mamy opychać się ciastkami i pizzą, ale zachcianki pojawiające się w fazie przedmenstrualnej niekoniecznie są oznaką słabej woli. Odmawianie sobie dodatkowego posiłku, gdy czujemy wilczy głód może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Pozbawiony glukozy organizm będzie coraz bardziej stanowczo dopominał się energii, a to może skończyć się tak, że w końcu poddamy się i rzucimy na wszystko, co tylko znajdzie się pod ręką.

Jeśli zaakceptujemy fakt, że w tym czasie nasze ciała ulegają wyczerpującym przemianom i pozwolimy sobie na kilka dodatkowych kalorii, unikniemy kompulsywnego obżarstwa i dodatkowych kilogramów.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość