Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Pokonaj niedzielne przygnębienie

Jeśli po raz kolejny dopadła cię niedzielna chandra i drżysz na samą myśl o poniedziałku, czas uleczyć swoje życie osobiste. Dowiedz się, jak w łatwy sposób odzyskać radość z weekendu i zacząć cieszyć się należnym odpoczynkiem.

Odliczasz minuty do weekendu, obiecujesz sobie, że tym razem na pewno odpoczniesz i zrobisz coś dla siebie. Tymczasem sobota mija pod znakiem mopa, zakupów i imprezy urodzinowej ciotecznego stryjka, a w niedzielę budzisz się z kołataniem serca i odwiecznym pytaniem: „Dlaczego jutro znów jest poniedziałek?”

Ludzie nienawidzą niedziel chyba bardziej niż poniedziałków i w zasadzie nie ma się czemu dziwić. Dzień, który następuje po zmarnowanej sobocie, a poprzedza kolejny tydzień wysiłku, właściwie skazany jest na kiepską reputację. Obniżony nastrój, rozleniwienie i rozczarowanie to tylko niektóre z objawów, które sprawiają, że niedziela przestaje być częścią weekendu i zlewa się z równie znienawidzonym tygodniem pracy. Czy można coś na to poradzić?

Oczywiście sukces w dużej mierze zależy od naszego nastawienia i zrozumienia, że ostatni dzień tygodnia jest naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem. Istnieje jednak kilka trików, które pomogą ci polubić niedziele. Stosuj je konsekwentnie i pamiętaj, że tylko wypoczęty organizm jest w stanie efektywnie działać w ciągu tygodnia.

Wprowadź tradycję

Domowy seans filmowy, plotki przy winie, gry planszowe z przyjaciółmi, godzina z dobrą książką – wybierz coś, co sprawia ci ogromną przyjemność i przekształć to w rutynę, a wkrótce przekonasz się, że czekasz na niedzielny wieczór z niecierpliwością.

Zaplanuj coś przyjemnego na poniedziałek

Nawet jeśli w niedzielę ogarnie cię melancholia, poczujesz się lepiej wiedząc, że następnego dnia po pracy czy zajęciach w szkole czeka cię coś miłego. Masaż, lekcja tenisa, randka czy wieczorne buszowanie w centrum handlowym – tu jedynym wyznacznikiem jest przyjemność, a regułą konsekwencja w działaniu.

Nie planuj na ostatnią chwilę

Piątek, godzina 16. Chwytasz za telefon, ekscytacja sięga zenitu i... okazuje się, że wszyscy znajomi są już zajęci, bilety na koncert wyprzedane, a miejsca w tatrzańskich schroniskach dawno zajęte. Kończy się zwykle tak samo – przed telewizorem, z kolejną butelką piwa i pretensjami do losu. A gdyby tak zaplanować niedzielę z tygodniowym wyprzedzeniem, a potem tylko upajać się czekaniem?

Co masz zrobić w niedziele, zrób w piątek

Nie ma to jak prasowanie białej koszuli w niedzielny wieczór. Właściwie weekend jeszcze się nie skończył, a ty już czujesz się jak w pracy. I jak trudno jest w ogóle się do tego zabrać! Z psychologicznego punktu widzenia, piątek jest najlepszym dniem na takie przygotowania.

Po pierwsze, wciąż pozostajesz w trybie „praca i obowiązki”, a zawsze łatwiej jest iść z prądem, niż mobilizować się do działania od przysłowiowego zera. Po drugie, strach, że możesz z czymś nie zdążyć potrafi zniweczyć cały weekend. Świadomość, że kontrolujesz sytuację i masz już przygotowania do następnego tygodnia za sobą da ci satysfakcję i wewnętrzny spokój.

Rozpraw się z perfekcjonizmem

„Malowanie kuchni, buty dla dzieci, obiad u teściów, jogging, grill dla przyjaciół. Aha, i jeszcze ten zaległy raport dla szefa.” Czy ty aby nie przesadzasz? Z jakiegoś powodu uwierzyliśmy, że nasze życie będzie bardziej wartościowe jeśli wykorzystamy każdą minutę na działanie. Stop!

Rzadko udaje nam się realizować tak napięty grafik, nic więc dziwnego, że w niedzielne popołudnie czujemy się bezsilni i rozczarowani sobą. Stąd już tylko parę kroków do depresji. Pamiętaj, że nawet maszyny mają ograniczony czas użytkowania i spraw, by słowo PRIORYTETY na stałe zagościło w twoim weekendowym słowniku.

Nie planuj zatem więcej niż trzech zadań, a zobaczysz jak wielką odczujesz różnicę. Najważniejsze jest poczucie spełnienia (łatwiejsze do osiągnięcia przy ograniczonych wymaganiach), a jeśli wciąż zostanie ci trochę czasu, pozwól sobie na spontaniczne działanie. Albo po prostu na odrobinę lenistwa, do którego masz pełne prawo. Przecież czekasz na to przez cały tydzień!

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość