Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Problematyczna mammografia

Przez lata kobiety zachęcane były do regularnego poddawania się mammografii. Tłumaczono, że im wcześniej zmiany zostaną wykryte, tym lepiej. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda.

Długofalowe badanie przeprowadzone w Norwegii wykazało, że od 15 do 20 procent nowotworów piersi wykrytych przez mammografy nie zagrażałoby życiu pacjentek, które i tak zostały poddane obciążającemu leczeniu. Po wykryciu, wczesne guzy są usuwane chirurgicznie lub niszczone przy pomocy radioterapii i chemioterapii ponieważ lekarze nie są w stanie przewidzieć, które zmiany są progresywne, a które niegroźne i nie będą się dalej rozwijać.

Niepotrzebna terapia

Naukowcy oszacowali, że na 2,500 badań mammograficznych, uda się zapobiec jednej śmierci z powodu nowotworu, ale od 6 do 10 kobiet usłyszy fałszywie dodatnie rozpoznanie i zostanie poddane niepotrzebnej terapii.

W badaniu przeanalizowano prawie 40,000 przypadków raka piersi i wykazano, że u 1,948 leczonych kobiet nowotwór nie rozwinąłby się do postaci inwazyjnej.

„Gdy kobieta decyduje się na mammografię, musi liczyć się z konsekwencjami diagnozy” – mówi uczestniczący w badaniach dr Mette Kalager.

Problem w tym, że kobiety nie są świadome tego, że wykryte zmiany nie zawsze zagrażają ich życiu i nie muszą być leczone przy pomocy wyniszczającej chemio czy radioterapii.

Większa świadomość

Dr Suzanne Fletcher z Harwardzkiej Szkoły Medycznej sugeruje, by radiolodzy zmienili kryteria wykrywania zmian. Inni eksperci proponują, by zaczekać i obserwować zmiany, zanim pacjentka zostanie poddana biopsji, ale wielu kobietom i lekarzom takie podejście może wydać się zbyt ryzykowne.

Według Fletcher, radiolodzy mają etyczny obowiązek informowania pacjentek o takim zjawisku i tym samym powinni dać im większą swobodę decydowania o dalszym postępowaniu.

Mammografia nie wystarczy

Norweskie badania nie są niestety jedynymi, które w pewien sposób kwestionują wyniki mammografii. Naukowcy z Amerykańskiego Kolegium Radiologii i Szkoły Medycznej Uniwersytetu Pittsburskiego odkryli, że uzupełnienie mammografii badaniem ultrasonograficznym lub rezonansem magnetycznym zwiększa szanse na wczesne wykrycie inwazyjnych zmian u kobiet o podwyższonym ryzyku zapadalności na nowotwór piersi.

Wśród 2,809 badanych kobiet postawiono 111 diagnoz raka piersi. 33 przypadki wykryto tylko mammografem, 32 tylko przy użyciu USG, a 26 wykazały obydwie metody. Rezonans magnetyczny, któremu poddało się 612 kobiet wykazał kolejne 9 przypadków. Żadna z metod nie wykryła 11 guzów, które zdiagnozowano dopiero, gdy kobiety wyczuły w piersi zgrubienie.

W tym przypadku naukowcy również zdają sobie sprawę z ryzyka fałszywie pozytywnej diagnozy. Prof. radiologii i autorka badania, Wendie Berg, twierdzi jednak, że dane mówią same za siebie. „Nie mam poczucia winy z powodu niepewnych diagnoz w sytuacji, gdy 94 procent nowotworów wykrytych przez nas tymi metodami okazuje się być złośliwymi, z czego 96 procent udaje się wykryć zanim rozprzestrzenią się do węzłów chłonnych” – tłumaczy Berg.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. SieDbaSieMa

    to bezsensu... zrobie badania, wyjdzie mi ze mam raka, wysla mnie na badania, rezonansy ktore rowniez szkodza mojemu zyciu, po czym okaze sie ze w moim przypadku nie rozwinalby sie do postaci inwazyjnej, a ja zostane po tych wszystkich rezonansach magnetycznych...
    Polecam metode ktora nie szkodzi naszemu zdrowiu- badania dna na codeofme.com , gdzie za pomoca probki sliny otrzymam informacje zwrotka o zagrozeniu. i jesli bedzie odmowna to nie bede obciazona powiklaniami po rezonansach itd!