Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Przewlekły stres – co nas martwi i jak temu zaradzić

W ciągu całego życia spędzamy przeciętnie 5 lat zamartwiając się... o tak rozmaite rzeczy jak wygląd zewnętrzny, relacje z dziećmi, przyszłość zawodowa i zdrowie domowego pupila. To naprawdę dużo, biorąc pod uwagę, że statystycznie ponad 20 lat życia przesypiamy.

Z sondażu brytyjskiego ośrodka Benenden Health wynika, że średnio przez 14 godzin tygodniowo nękają nas myśli dotyczące wagi, starzenia się, związków, kosztów utrzymania, zdrowia i innych aspektów codziennego życia. Stres, który jest naturalną konsekwencją chronicznego zamartwiania się, od dawna traktuje się już w kontekście choroby cywilizacyjnej, a ta zbiera coraz większe żniwo.

Sęk w tym, że we współczesnym życiu niepokój jest najczęściej nieproporcjonalny do sytuacji, ale nasz organizm wciąż reaguje według wykształconych w toku ewolucji schematów – pobudzenie nerwowe było sygnałem dla całego ciała, że należy przygotować się do ucieczki lub walki z drapieżnikiem. Dziś, gdy tylko zostaje naruszona nasza równowaga psychiczna – czy to obawą przed utratą pracy, czy kłótnią z partnerem - działają dokładnie te same mechanizmy, mimo iż brak jest realnego zagrożenia życia.

Konsekwencje przewlekłego stresu

Naukowcy są zgodni, że umiarkowany stres działa motywująco, zwiększa nasze możliwości adaptacyjne i umożliwia rozwój psychiczny, ale jeśli doświadczamy go długotrwale, uznaje się go za zjawisko szkodliwe, prowadzące do licznych zaburzeń psychicznych i fizjologicznych. Wśród nich wymienia się głównie bezsenność, obniżoną samoocenę, stany lekowe, zaburzenia nerwicowe i depresyjne, nadciśnienie, zaburzenia odżywiania, dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, obniżenie odporności, bóle kostno-stawowe, choroby układu sercowo-naczyniowego, pogorszenie kondycji włosów, skóry i paznokci, a nawet otyłość i cukrzycę. Do tego dochodzi jeszcze aspekt społeczny – chroniczny stres jest często powodem konfliktów w związkach, rezygnacji z życia towarzyskiego i uzależnień.

Okiełznać emocje

Panowanie nad własnymi emocjami nie jest rzeczą łatwą. Nie można po prostu powiedzieć sobie, że nie ma powodu do zmartwień i nagle zacząć patrzeć na świat przez różowe okulary. Idealnie, pracę nad sobą należy wykonywać na trzech poziomach: u podstaw poszukać nieuświadomionych konfliktów i źródeł braku poczucia bezpieczeństwa, racjonalnie spojrzeć na powody naszego zmartwienia oraz zastosować techniki radzenia sobie ze stresem, którego nie da się łatwo wyeliminować.

Dobrym pierwszym krokiem jest próba zidentyfikowania realnych zagrożeń oraz rzeczy, którymi martwimy się niepotrzebnie lub po prostu z przyzwyczajenia. Można narysować tabelę i w jednej kolumnie wypisać rzeczywiste powody do niepokoju, oparte na konkretnych dowodach, a w drugiej czynniki stresogenne, które można uznać za irracjonalne.

Dla przykładu, jeśli zamartwiamy się ewentualną utratą pracy, zadajmy sobie pytanie, jakie mamy dowody na to, że jest to realne zagrożenie. Czy szef udzielił nam reprymendy? Czy ktoś skarżył się na jakość tego, co robimy? Czy ogłoszono, że należy spodziewać się redukcji? A może po prostu wydaje nam się, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, choć nikt nam tego nie dał do zrozumienia albo spekulujemy, że to prędzej czy później musi nastąpić, bo mamy życiowego pecha?

Jeśli sen z powiek spędza nam bezpieczeństwo dzieci, ustalmy, czy nasza troska wynika z nieodpowiedzialności pociechy, czy może z tego, że świat jest jaki jest i wydaje nam się, że na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo.

Jeśli martwimy się, że opuści nas partner, zastanówmy się, czy nasze obawy wynikają z niskiego poczucia wartości, czy może jednak dostaliśmy sygnały, że nasz związek przestał być satysfakcjonujący i czegoś partnerowi brakuje.

Jeśli boimy się o własne zdrowie, wypiszmy dowody na to, że faktycznie nie wszystko jest w porządku. Czy sugerują to złe wyniki badań? Czy od dłuższego czasu coś nam dolega? Czy zauważyliśmy drastyczne zmiany w samopoczuciu? Czy zaniedbaliśmy dietę i aktywność fizyczną? A może nasz lęk wynika z upływu czasu i tego, że choroby są integralną częścią życia?

Takie ćwiczenie może nie być proste (czasem będziemy musieli prosić bliskich o obiektywną ocenę), ale powinno uświadomić nam, że o część rzeczy martwimy się zupełnie niepotrzebnie, bo są one wpisane w egzystencję i trzeba je zaakceptować. Mogą, ale nie muszą się zdarzyć, więc nie warto zadręczać się na zapas.

Pamiętajmy, że jeśli wychowaliśmy się w ciągłej niepewności i braku poczucia bezpieczeństwa, albo pod okiem osoby o skłonnościach do popadania w stany lękowe, zamartwianie się i oczekiwanie na najgorsze jest w pewnym sensie naturalnym stanem i brak poczucia kontroli będzie w każdym aspekcie życia powodował u nas stres. Nad tym trzeba pracować, być może nawet pod kierunkiem psychoterapeuty, a dodatkowo stosować odpowiadające nam techniki ułatwiające rozładowanie napięcia.

Przeczytaj też:

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. chriss

    Odpowiednio zbilansowana dieta, wystarczająca dawka codziennego ruchu ( wysiłku fizycznego ale również umysłowego) do tego absolutne minimum
    7 godziny regeneracyjnego snu są kluczem do zdrowie, odporności, kondycji fizycznej oraz psychicznej. Dotyczy to nie tylko osób w będących na diecie, uporczywie odchudzających się, ale również dotyczy to osób będących w okresie rekonwalescencji,
    oraz osób zmagających się z cukrzycą czy nadciśnieniem.
    Od lat działam w branży zajmującej się suplementami diety. Po kiludziesięciu przebytych szkoleniach i kursach związanych z tematem wpływu prawidłowego odżywiania na nasze zdrowie i samopoczucie, z całą stanowczością mogę zarekomendować i gorąco polecić niezwykły środek, który odmienił moje życie.
    Od dawna zmagam się bowiem z nadciśniem i złym stanem zdrowia, od kiedy sięgnąłem po życiodajny suplement do picia na bazie najstaranniej wyselekcjonowanych owoców z całego świata odzyskałem zdrowie a moje życie zmieniło się o 180 stopni. Dzięki naszym przepysznym życiodajnym owocowym drinkom
    (bezalkoholowym rzecz jasna) w dzień jestem pełen energi i werwy do pracy, moja koncentarcja osiąga najwyższy poziom
    wysiłek fizyczny nie jest żadnym wyzwaniem, z kolei wieczorami bez trudu przychodzi mi się odprężyć, wyciszyć, zrelaksować, w nocy zaś porządnie sie wysypiam, regenerując ciało i umysł.
    Gorąco polecam i zapraszam do mnie: www.krzysztofpawlik.pl

  2. kaśka (Gość)

    mnie taki dopadł, nic przyjemnego i nie działały domowe sposoby. dopiero jak wzięłam destresan max z odpowiednią kompozycją ziół, stres zaczął odpuszczać. teraz jest dużo lepiej i nie ma tego napięcia które mi towarzyszyło.