Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Rak żołądka u piwoszy

Ważna informacja dla piwoszy – być może macie świetnie przefiltrowane nerki, ale ryzyko raka żołądka jest u was nieporównywalnie większe niż u osób, które przyjemnościom chmielowego trunku oddają się tylko okazyjnie.

U osób, które przez lata piją 2-3 piwa dziennie odnotowuje się aż o 75 proc. większe ryzyko wystąpienia raka żołądka niż u tych, które ograniczają się do jednego. Ci, którzy dodatkowo posiadają wariant genu identyfikowany jako rs1230025, są w katastrofalnie gorszej sytuacji. U nich ryzyko to rośnie aż o 700 proc. A dodać należy, że rs1230025 jest dość powszechny i występuje u około 20 proc. społeczeństwa.

Eric Duell, epidemiolog z Katalońskiego Instytutu Onkologii w Barcelonie, twierdzi, że spośród wszystkich alkoholi to właśnie piwo wydaje się mieć największe działanie karcynogenne – być może ze względu na to, że osoby nadużywające alkoholu sięgają po nie najczęściej.

Może to mieć również związek z substancjami rakotwórczymi, które wydzielają się w procesie metabolizacji piwa. W trakcie trawienia alkoholu, w organizmie produkowany jest aldehyd octowy - domniemany sprawca porannego kaca i od dawna znany karcynogen.

Piwo dodatkowo zawiera śladowe ilości N-nitrozodimetyloaminy(NDMA), która jest toksycznym produktem ubocznym chloraminowania wody pitnej. Według Duella, długotrwały kontakt nawet z niewielkimi ilościami tej substancji może odgrywać rolę w rozwoju choroby.

Czy są jakieś dobre wieści? Jedynie takie, że naukowcy nie wykluczają roli innych czynników. Póki co dowiedziono silnego związku między nadmiernym spożyciem piwa a zapadalnością na raka żołądka, ale mimo wszystko chyba warto czasami powiedzieć sobie dość.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. mada (Gość)

    No to jeszcze po jednym !!!!! :)

  2. Bogdan (Gość)

    Na zdrowie :)