Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Reguła pięciu sekund

Zjeść czy wyrzucić? Dać dziecku czy wyparzyć? Te pytania zadaje sobie chyba każda młoda mama, gdy smoczek po raz setny ląduje na ziemi i każdy, kto właśnie zbiera z podłogi upragnioną kanapkę. Jest podpowiedź – reguła pięciu sekund. Ale czy na pewno warto się nią sugerować?

Reguła pięciu sekund to żartobliwa teoria głosząca, że jedzenie, które upadło na podłogę, nie zostanie skażone groźnymi dla zdrowia bakteriami i zarazkami, jeżeli zostanie podniesione przed upływem pięciu sekund.

Niby jest w tym jakaś logika, ale amerykańska dziennikarka Nadine Wimmer postanowiła osobiście zbadać sprawę.

W tym celu zebrała garść smoczków i zbożowych krakersów, porozkładała je w różnych miejscach swojego domu (w kuchni, pod stołem w jadalni, na podjeździe), a nawet w przejściach lokalnego baru szybkiej obsługi, po czym zabrała próbki do laboratorium, gdzie reguła pięciu sekund została – krótko mówiąc - szybko obalona.

Kuchnia okazała się być najczystszą powierzchnią, choć i tam na krakersy oraz smoczki przedostały się nieznaczne ilości bakterii, pleśni i drożdżaków. Najgorsze pod tym względem okazały się chodniki. Testy nie wykazały natomiast żadnych poważnych zagrożeń takich jak salmonella czy paciorkowce.

Należy jednak pamiętać, że nawet najbardziej pospolite bakterie mogą w sprzyjających warunkach takich jak osłabienie organizmu prowadzić do poważnych zachorowań. Sekunda czy pięć – to nie ma absolutnie żadnego znaczenia.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość