Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Śmierć z rozpaczy

Rozpacz po stracie ukochanej osoby to nie tylko cierpienie psychiczne. Badania wykazały, że ból i żal spowodowane śmiercią najbliższych stanowią zagrożenie dla naszego życia.

Złamane serce to nie tylko abstrakcyjny, romantyczny koncept. Intensywna rozpacz podnosi ciśnienie, tętno i krzepliwość krwi, co w połączeniu z wysokim poziomem kortyzolu, brakiem apetytu i niedoborem snu, które zazwyczaj towarzyszą stracie bliskiej osoby, może prowadzić do śmiertelnych incydentów sercowo-naczyniowych. Nie jest to niespodzianką, gdyż istniejące ryzyko zostało udokumentowane już we wcześniejszych badaniach.

Najnowsze studium rzuciło jednak światło na skalę problemu, a ta jest istotnie niepokojąca. Ryzyko zawału następnego dnia po stracie bliskiej osoby zwiększa się 21-krotnie i pozostaje 6-krotnie wyższe w ciągu pierwszego tygodnia. Sytuacja ulega unormowaniu po upływie około miesiąca, wraz ze stopniowym spadkiem ryzyka. Z największym długoterminowym ryzykiem mamy do czynienia w przypadku utraty małżonka – zawały i wylewy odpowiadają za 53% zgonów.

Lekarze, opiekunowie i najbliższe osoby powinny otoczyć cierpiącego szczególną troską i choć to trudne, zadbać o jego dietę i wypoczynek w tych pierwszych, krytycznych dniach. Sami poszkodowani powinni zdawać sobie sprawę z zagrożenia i natychmiast wezwać pomoc w przypadku niepokojących objawów takich jak ból w klatce piersiowej, ból brzucha, krótki oddech, mdłości i zawroty głowy.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość