Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Świąteczne grzechy główne

Przed nami jeszcze cały karnawał, a wy już czujecie się przemęczeni? Świąteczne grzeszki odbijają się na naszej kondycji psychofizycznej i jeśli chcemy w dobrej formie doczekać ostatków, warto pomyśleć o zadośćuczynieniu.

Niespełnione oczekiwania, irytujący krewni, poalkoholowe wyrzuty i przeciążone żołądki – znów daliśmy się wciągnąć w wir świątecznych napięć i rozterek. Na szczęście, szybka interwencja pozwoli nam dotrwać przynajmniej do stycznia ze zdrowym ciałem, jasnym umysłem i pogodą ducha.

Pierwsze oznaki przemęczenia

Za tobą zaledwie kilka dni świętowania, a ty już opadasz z sił? Intensywne życie nocne nieuchronnie odbija się na naszej wydajności w ciągu dnia, a skumulowane w ciągu kilku świątecznych dni potrafi całkowicie pozbawić nas sił i motywacji. Poza oczywistościami takimi jak lekkostrawna dieta, ruch na świeżym powietrzu i sen, dietetycy polecają suplementację koenzymem Q10, który uczestniczy w pozyskiwaniu energii w komórkach.

Stres, cukier i alkohol drastycznie obniżają też pokłady witamin z grupy B, które pomagają uwalniać energię z pożywienia. Jedno z ostatnich badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Oksfordzkim wykazało, że pokarmy bogate w witaminę B12 (wątroba, ryby, skorupiaki, jajka, jogurty) w połączeniu z kwasem foliowym (zielone warzywa liściaste, nasiona roślin strączkowych, banany) usprawniają funkcjonowanie mózgu, wspomagają regenerację krwinek czerwonych, przeciwdziałają wyczerpaniu organizmu, łagodzą drażliwość i utrzymuje w dobrej formie układ nerwowy.

Poimprezowy ból głowy

Żeby w okresie karnawału pozbawiać się „z głową” szarych komórek, najpierw trzeba wykazać się ich obecnością i zamiast detoksu postawić na „pre-toks” - sprytne sztuczki, które usprawnią pracę wątroby i pomogą jej w metabolizowaniu alkoholu.

Klucz do sukcesu? Zacznij z dwutygodniowym wyprzedzeniem. „Każdy dzień rozpocznij dwiema szklankami ciepłej wody z dodatkiem cytryny, tartego imbiru i odrobiny miodu” - radzi Charlotte Watts, dietetyczka w programie Freaky Eaters, emitowanym przez stację BBC3.

Po drugie, rozpocznij kurację kroplami z ostropestu plamistego – jedynym medykamentem ziołowym, który w badaniach wykazuje zdolność regeneracji komórek wątroby. Nie zaszkodzi też wzbogacenie menu w sulforafany, które znajdziecie w kalafiorze, kapuście, brukselce i brokułach.

Jeśli jednak oblaliście egzamin z przygotowania do imprezowania i stało się najgorsze, Patrick Holford poleca przede wszystkim L-glutaminę w połączeniu z witaminą C, mocną kawą i wysokobiałkowym śniadaniem. Multiwitaminę i białkowy szejk z 10 gramami glutaminy najlepiej zaserwować sobie jeszcze przed snem.

W cierpieniu ulgę może przynieść też tzw. doustna terapia nawadniająca, zazwyczaj stosowana w przypadku dużych ubytków elektrolitów na skutek wymiotów i biegunki. W aptekach dostępne są saszetki z proszkiem do rozpuszczenia w wodzie, ale dobrze sprawdzą się też przeznaczone dla sportowców napoje uzupełniające ubytki elektrolitów.

Syndrom Louboutina

Dla elegancji jesteśmy w stanie przez całe święta biegać na niebotycznie wysokich obcasach. Rezultat? Opuchnięte kostki, skurcze w łydkach i uciążliwy ból w dolnej części pleców. Szpilki powodują, że kolana są delikatnie ugięte, a biodra nienaturalnie wysunięte w przód, co prowadzi do zwiększonego wygięcia kręgosłupa i nadmiernego przeciążenie jego dolnej części. Gdy mięśnie wykonują dodatkową pracę w celu utrzymania kręgów w odpowiednim ułożeniu, pojawia się ból. A przed nami jeszcze tyle nocy do przetańczenia...

Jeśli zrzucenie obcasów absolutnie nie wchodzi w grę (chociaż Louboutiny naprawdę powinnyśmy zachować na specjalne okazje), poza maściami przeciwbólowymi ulgę mogą przynieść wkładki żelowe. Przyklejone pod śródstopiem, nie tylko zapobiegają palącemu bólowi, który często towarzyszy wielogodzinnym tańcom, ale też amortyzują wstrząsy, zmniejszają obciążenie stawów i redukują nacisk na kręgi lędźwiowe.

Teściowa z piekła rodem

Potrafi znaleźć niedociągnięcia we wszystkim, czego tylko się dotkniesz, a twoja druga połowa nigdy nie staje w twojej obronie? Psychologowie radzą, by zmienić spojrzenie na ten typowy świąteczny scenariusz. Teściowa przelewa swoją irytacje na ciebie, bo to łatwiejsze niż wyrzucanie swojemu dziecku, że dorosło i już jej nie potrzebuje (co większość matek odczuwa wyjątkowo dotkliwie właśnie w tym okresie).

Nie daj się wciągnąć w utarczki słowne, uśmiechaj się, kontruj złośliwości komplementami i uświadom sobie, że to rozgrywka pomiędzy matką a dzieckiem i nie ma zbyt wiele wspólnego z tobą. Gdy tylko zrozumiesz, że tak naprawdę nie jesteś ogniskiem zapalnym, zrelaksujesz się i zdystansujesz do kąśliwych uwag, które siłą rzeczy kierowane są pod twoim adresem.

Nerwy w strzępach

Przedświąteczna gorączka, nietrafione prezenty, przypalony karp, drobne uszczypliwości przy stole i niespełnione oczekiwania – to wystarczy, by wyprowadzić nas z równowagi. Psychologowie radzą jednak, by nie dać się ponieść i nie dawać upustu frustracji pod wpływem emocji.

Lepiej jest zapisać wszystkie powody naszego zdenerwowania, „odłożyć” je na później i zabrać się za rozwiązywanie problemów w racjonalny sposób, gdy już ochłoniemy. Początkowo nie będzie to łatwe, ale regularne stosowanie takiej taktyki robi podobno ogromną różnicę.

Instruktorka jogi Susannah Hoffmann poleca też proste ćwiczenie, które pomoże ci zrelaksować się i zdusić narastające napięcie. Wystarczy stanąć w bezruchu, zamknąć oczy i uspokoić oddech poprzez zrównanie długości wdechów i wydechów (licz powoli, niczego nie wymuszając). Następnie powtarzaj w myślach słowa „Z każdym wdechem relaksuje się moje ciało, z każdym wydechem relaksuje się mój umysł.” Taką uproszczoną medytację można stosować nawet stojąc w kolejce do kasy zatłoczonego hipermarketu.

O kilka słów za dużo

Budzisz się po świątecznym przyjęciu i uświadamiasz sobie, że wszystkie kuzynki znają najpikantniejsze szczegóły twojego życia intymnego, terminy wizyt u chirurga plastycznego i gorzkie przemyślenia na temat relacji w waszej rodzinie? Nie desperuj. Alkohol zmniejsza zahamowania i prawdopodobnie wszyscy wyjawiliście o kilka sekretów za dużo.

Psychoterapeutka kliniczna Linda Blair twierdzi jednak, że często przeceniamy to, jak ważni jesteśmy dla innych, a prawda jest taka, że większość naszych tajemnic nikogo nie interesuje. Radzi, by nic nie prostować, nie tłumaczyć się i nie poruszać tematu o ile sam nie wypłynie. Jeśli tak się stanie, obróć sprawę w żart, nie potwierdzając ani nie zaprzeczając. Śmiech to lekarstwo na wszystko, a usprawiedliwianie się nie oczyści w tym przypadku naszej reputacji.

Za dużo tu i tam

Do balu Sylwestrowego i następujących po nim licznych okazji do założenia obcisłych kreacji pozostało niewiele czasu, a świąteczna rozpusta odbiła się na talii? Zapomnij o głodówce! Osłabisz jedynie organizm, nabawisz się nieprzyjemnych konsekwencji gastrycznych i polegniesz po pierwszym kieliszku Sylwestrowego szampana. Wprowadź za to zakaz korzystania z windy, krótkie treningi interwałowe i racjonalną, lekkostrawną dietę bogatą w błonnik. Spalisz tłuszcz i usprawnisz trawienie, a efekty będą widoczne znacznie dłużej.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. kamila (Gość)

    ja na wątrobę biorę hepaterap, działa tak samo jak te reklamowane, a jest nieporównanie tańszy