Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Syndrom oszusta

Idiota, leń i kombinator, z osiągnięciami, które bez wyjątku są dziełem przypadku, cwaniactwa lub szczęścia – to klasyczny przykład autoprezentacji osoby cierpiącej na syndrom oszusta. Nie wierzy w swoje zdolności, na wyrazy uznania reaguje drwiąco i żyje w ciągłym strachu, że jej „krętactwa” wyjdą na jaw, a wtedy wszyscy dowiedzą się, jakim naprawdę jest nieudacznikiem.

Syndrom oszusta zidentyfikowano ponad 30 lat temu. Pauline Clance and Suzanne Imes opisały przykłady kobiet, które mimo niewątpliwego dorobku intelektualnego nie były w stanie uznać swoich osiągnięć i przypisywały je zbyt pobłażliwej ocenie przełożonych lub błędom proceduralnym. Dziś wiadomo, że taki model myślenia dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn, i to nie tylko w środowisku akademickim, choć nie da się ukryć, że to przede wszystkim właśnie kobiety mają skłonność do uznawania się za życiowe hochsztaplerki.

Mistrzowie mistyfikacji

Osoby cierpiące na syndrom oszusta nie wierzą, że ich sukcesy, pozycja społeczna i sympatia, jaką darzą je inni, są zasłużone. Uważają, że osiągnęły coś wyłącznie dzięki urokowi osobistemu, kontaktom lub szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i są przekonane, że ludzie uznają je za bardziej kompetentne niż w rzeczywistości. Czują, że biorą udział w mistyfikacji, która w każdej chwili może wyjść na jaw, a wtedy z pewnością staną się źródłem rozczarowania dla wielu osób.

Syndrom oszusta wiąże się często z tak negatywnym doświadczeniem emocjonalnym, że jest w stanie zrujnować karierę, a nawet życie osobiste. Utytułowani pracownicy akademiccy unikają publikacji i odczytów, wierząc, że nie mają nic wartościowego do przekazania, a osoby będące skądinąd bardzo ciekawymi rozmówcami, unikają zabierania głosu w towarzystwie, bo każde słowo podszyte jest strachem, że są oceniane i najprawdopodobniej postrzegane jako nudne lub niedouczone. Przypuszcza się nawet, że syndrom oszusta jest współodpowiedzialny za to, że w życiu zawodowym to właśnie mężczyźni częściej pełnią funkcje kierownicze.

"Mnie to nie dotyczy"

Charakterystyczną cechą osób dotkniętych syndromem oszusta jest zaprzeczanie, że w ich przypadku działają takie same mechanizmy. Upierają się, że mają racjonalny ogląd sytuacji i często mawiają: “Cóż, wiele ludzi rzeczywiście ma problem z samooceną, ale moja kompetencja to naprawdę tylko pozory, a to, że zawsze stawiano mnie za przykład jest naturalną konsekwencją tego oszustwa”.

Faktycznie, “hochsztaplera” nie jest łatwo przekonać, że wcale nie myśli racjonalnie. Osoby dotknięte syndromem oszusta są bardziej skoncentrowane na swoich wadach i słabych stronach, a jednocześnie wykazują silną skłonność do przeceniania mocnych stron i sukcesów innych ludzi. Trudno więc mówić o jakiejkolwiek obiektywnej ocenie. Prawdopodobieństwo, że problem dotyczy ciebie jest duże jeśli:

  • umniejszasz wagę osiągnięć, których zazdroszczą ci inni,
  • przypisujesz sukcesy przypadkowi, szczęśliwemu zbiegowi okoliczności, urokowi osobistemu, sprytowi w unikaniu konsekwencji lenistwa i niekompetencji, itd.,
  • wierzysz, że jeśli ty potrafisz coś zrobić, może to zrobić każdy,
  • nie pozwalasz sobie nawet na drobne niedociągnięcia,
  • konstruktywną krytykę odbierasz jako atak personalny i dowód na swoją niekompetencję,
  • biorąc udział w dyskusji, wciąż masz wrażenie, że brzmisz infantylnie i jesteś przekonany, że inni oceniają cię przez pryzmat tego, co mówisz,
  • obawiasz się, że prędzej czy później inni odkryją, że cię przeceniali i będą rozczarowani,
  • nie lubisz improwizować; tylko pełna kontrola daje ci względne poczucie bezpieczeństwa,
  • przesadnie długo przygotowujesz się do sytuacji, w których musisz prezentować swoje umiejętności, a ewentualny sukces przypisujesz nie zdolnościom, lecz ciężkiej pracy.

W poszukiwaniu źródeł

Zjawisko, o którym mowa jest nierozerwalnie związane z problemem samooceny i zwykle ma źródła we wczesnym dzieciństwie. Wiele osób cierpiących na syndrom oszusta wychowało się w rodzinach, w których doceniano osiągnięcia, ale rzadko okazywano bezwarunkowe uczucia. Myślą przez to, że ich wartość i to, czy zasługują na akceptację jest ściśle związane ze spełnianiem oczekiwań. W dorosłym życiu chcą być perfekcyjnymi pracownikami, partnerami i rodzicami, ale wciąż wydaje im się, że nie są dostatecznie dobre i podważają swoje osiągnięcia.

Problem dość często występuje też u osób, które w dzieciństwie na każdym kroku przekonywane były o swojej wyjątkowości: niezwykłym intelekcie, osobowości, talentach i urodzie. Dorastały w przekonaniu, że z łatwością mogą osiągnąć wszystko, czego chcą i raczone były opowieściami o tym, jak szybko nauczyły się chodzić, jak pięknie recytowały wierszyki i zawstydzały rodzinę błyskotliwymi ripostami.

Dziecko zaczyna jednak doświadczać sytuacji, w których nie wszystko przychodzi mu z łatwością, ale kieruje się wpojonym przez rodziców obrazem siebie i definiuje inteligencję jako 'sukces bez trudu'. Nagle zostaje postawione przed wyzwaniami, które naturalnie wymagają wzmożonego wysiłku i zaczyna wątpić zarówno w swoje zdolności, jak i w bezkrytyczne oceny rodziców. Choć niewątpliwie osiąga sukcesy, wierzy, że są one wyłącznie wynikiem ciężkiej pracy i sprzyjających okoliczności, a nie intelektu. Wszyscy myślą, że jest geniuszem, a w jego przekonaniu to zwykłe intelektualne oszustwo.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. Oszustka (Gość)

    Jestem żywym dowodem na to, że ten syndrom istnieje. Wszystko się zgadza :/

  2. grzegorztryba

    fajny artykuł