Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

W grupie raźniej ... i szczuplej

Czy kluczem do szczupłej sylwetki może być bogate życie towarzyskie? Naukowcy twierdzą, że tak. Przynajmniej taką zależność zaobserwowano w przypadku myszy.

Z raportu amerykańskich naukowców wynika, że myszy umieszczone w bardziej urozmaiconym i angażującym społecznie środowisku spalały więcej tłuszczu niż gryzonie przebywające w osamotnieniu. Badacze podejrzewają, że ma to związek z tzw. brązowymi komórkami tłuszczowymi, które w przeciwieństwie do białych nie gromadzą tłuszczu, lecz spalają go dzięki obecności mitochondriów. Mitochondria odpowiadają za produkcję energii komórkowej, a zatem zużywają kalorie zamiast zamieniać je w tłuszcz.

Człowiek rodzi się z zapasem takich brązowych komórek, ale zasoby te kurczą się wraz z wiekiem. A szkoda, bo z badań wynika, że im więcej ich zachowujemy, tym jesteśmy szczuplejsi. Niedawno informowaliśmy, że jednym ze sposobów na wspomaganie funkcji metabolicznych jest zmniejszenie temperatury otoczenia (CO sprzyja nadwadze). Teraz naukowcy z Ohio University twierdzą, że duże znaczenie dla wykorzystania potencjału brązowych komórek może też mieć to, jak bujne życie towarzyskie prowadzimy.

Otóż myszy, które umieszczono w środowisku zróżnicowanym i wymagającym społecznie (ok. 15-20 osobników plus zabawki, tunele, labirynty i kołowrotki) były w stanie dużo efektywniej przetwarzać biały tłuszcz w chłonące kalorie komórki brązowe. Pomimo wysokotłuszczowej diety znacznie mniej przybierały też na wadze.

Naukowcy podejrzewają, że ma to związek ze stresem wynikającym z życia w wymagającym środowisku. Stres stymuluje produkcję kortykosterydów i aktywuje współczulny układ nerwowy, odpowiadający za przygotowanie organizmu do walki bądź ucieczki. Wyniki przeprowadzonego badania sugerują też, że dzięki aktywacji w tym obszarze, białe komórki tłuszczowe zaczynają funkcjonować jak brązowe.

Czy sposobem na pozbycie się nadprogramowych kilogramów jest zatem wprowadzenie się z dziesięciorgiem przyjaciół do jednej kawalerki? Niezupełnie, a przynajmniej nie z całą pewnością. Wyniki badań są jednak obiecujące i niebawem doczekają się kontynuacji. Jednak istotny wniosek płynie już teraz: w grupie zawsze raźniej. No i zawartość lodówki przypada na więcej niż jedną osobę.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość