Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Zdradliwa drzemka - Dlaczego nie warto „targować się” z budzikiem?

Budzik to niezastąpiony wynalazek dla tych, którzy nie muszą lub nie mogą polegać na kogucich trelach, ale funkcji drzemki powinniśmy pozbyć się dla własnego dobra. Wielokrotne zasypianie i wybudzanie się nie tylko nie sprawi, że będziemy bardziej wypoczęci, ale wręcz przeciwnie, może utrudnić funkcjonowanie w ciągu dnia.

Najpóźniej o 7 musisz być na nogach. Nastawiasz budzik na 6:30, żeby móc „zaliczyć” kilka drzemek i tym samym dać sobie czas na dojście do siebie. Ot, taka niewinna sztuczka, by oszukać własne ciało. Sprytne i w danej chwili być może skuteczne, ale ciało odnotowuje każdy taki fortel, a ty wpędzasz się w błędne koło i działasz wyłącznie na swoją niekorzyść. Bo konsekwencje z pozoru sprzyjającej drzemki – a zwykle nie kończy się na jednej – mogą być poważniejsze niż się wydaje.

Konsekwencje przerywanego snu

Z pewnością wiesz, że sen składa się z regularnych, ok. 90-minutowych cykli, w których wyróżnia się fazy płytkiego i głębokiego snu. Czasem budzimy się w środku nocy i czujemy się tak wypoczęci, że właściwie moglibyśmy już wstać – to znak, że “wstrzeliliśmy się” w przerwę między cyklami. Przypadkowo nastawiony budzik niestety nie jest sprzymierzeńcem takiej naturalnej, nieprzytłaczającej pobudki.

Gdy nad ranem rozbrzmiewa alarm, dochodzi do przerwania aktualnej fazy snu – jeśli była to akurat faza snu głębokiego, ściągnięcie z siebie kołdry będzie nie lada wyczynem. Mózg jest zdezorientowany, bo przerwano jego rutynowe procedury, a ty chcesz mu to zrobić jeszcze kilka razy... Pozwalasz mu zapadać w błogie odrętwienie, by za kilka minut znów urządzić mu pobudkę i zakłócić funkcjonowanie – pracę, którą wykonuje dla ciebie, by umożliwić ci sprostanie trudom kolejnego dnia.

Przerywany sen, podobnie jak krótkotrwały nawet brak snu, może mieć poważne konsekwencje psychofizyczne. Z badań wynika, że może zakłócać proces konsolidacji wspomnień, zmniejszać koncentrację uwagi, powodować drażliwość i wahania nastroju, a także skutkować ospałością i obniżoną sprawnością fizyczną w ciągu dnia. Do tego dochodzi to przygnębiające uczucie z serii „Jestem słaby”, „Znów nie dotrzymałem danego sobie słowa”, itd. Wszystko to może znacząco obniżać jakość snu kolejnej nocy, przyczyniając się do jeszcze większej potrzeby nadrabiania strat nad ranem.

Co zamiast drzemki?

Zdecydowanie dobrym pomysłem jest przeanalizowanie swoich przyzwyczajeń. Jeśli przewlekle doświadczamy problemów z porannym wstawaniem, może to oznaczać, że nasz tryb życia zakłóca naturalny rytm dobowy. Być może bezpośrednio przed snem jesz obfite posiłki, korzystasz z urządzeń emitujących niebieskie światło (światło emitowane przez ekrany smartfonów, tabletów i monitory komputerów opóźnia produkcję melatoniny), kładziesz się w dusznym pomieszczeniu, zmagasz się ze stresem, nie dbasz o dietę i aktywność fizyczną – można wymieniać bez końca.

Możesz zainwestować też w urządzenia, które pomogą ci budzić się naturalnie, bez tradycyjnej porannej terapii szokowej. Dostępne są lampy z budzikiem, które stopniowo zwiększają ilość światła w pomieszczeniu, łagodnie oznajmiając mózgowi, że zbliża się godzina pobudki. Są też urządzenia zwiększające temperaturę powietrza i aplikacje na smartfony, które rejestrują przebieg snu na podstawie wykonywanych przez nas ruchów (trzeba położyć telefon w rogu łóżka) i budzą nas w najdogodniejszym momencie.

Przede wszystkim, warto położyć budzik w miejscu, którego nie będziemy w stanie dosięgnąć go dłonią (ani żadną inną częścią ciała). Gdy zadzwoni, będziemy zmuszeni wstać, by go wyłączyć, a to przecież najtrudniejsza część porannej udręki.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. gilnata82

    Coś w tym jest... Codziennie mam problem ze wstaniem wraz z budzikiem i zawsze mówię mu "jeszcze 5 minut" i nigdy na tych pięciu minutah się nie kończy ;/ A potem człowiek chodzi cały dzień taki zmulony, że szkoda gadać...

  2. darmik1980

    ja właśnie zawsze "targuję się" z budzikiem, choć wiem, że powinnam wstawać od razu :) i człowiek zdrowszy i bardziej rześki, ale nie mogę zmienić swych nawyków...

  3. zostroja85

    Eh, to jest mój główny problem i jakoś nie mogę tego wyeliminować ;/

  4. mertron25

    Najważniejsze to chodzić spać wcześniej :) Gdy zasnę przed północą rano ze wstaniem nie mam problemu, jednakże najczęściej zasypiam 1-1.30, a rano koszmar :)

  5. wroblenka90

    Widzę, że nie tylko ja mam ten problem... chyba jesteśmy po prostu leniwi ;)

  6. sarnmar87

    budzik - mój wróg numer jeden ;)

  7. smerfka30

    kocham spać!

  8. kora (Gość)

    ja się staram wstawać od razu jak budzik zadzwoni. ale to od niedawna jestem dopiero wyspana. wcześniej byłam tak zawalona pracą i domem że nie mogłam sypiać dobrze. zmieniło się to odkąd biorę destresan noc. ziołowy suplement, który mnie na tyle uspokoił że zasypiam i śpię normalnie.

  9. Izzabb (Gość)

    Oj ja zdecydowanie wole na własnego dobrego samopoczucia na cały dzień wstać zaraz z pierwszym budzikiem.

  10. crystal.dream (Gość)

    postaw budzik dalekkko od łóżka bez ustawionej drzemki

  11. ciesiek

    no jest coś w tym.. najlepiej to jest wstać raz a porządnei bo potem cały dzień człowiek chodzi jak wywłoki jakieś dziwne ale z drugiej strony popołudniowe drzemki są za to wskazane, takie 20-25 minut, nawet ostatnio widzialem badania tutaj; http://www.biomedical.pl/aktualnosci/regularne-drzemki-ulatwiaja-nauke-13259.htm... wiec po poludniu jest to nawet wskazane no ale co innego to ranne drzymanie a co innego oczywiscie drzemki po poludniowe :) ranmo trzeba wstac a po poludniu mozna sie kimnac :D

  12. nowanitka87

    Ja dzisiaj przegrałam walkę z budzikiem... niestety czasem nie potrafię tak po prostu wstać i działać ;/

  13. gerona

    Zawsze wstaję z pierwszym budzikiem. Nigdy nie zdarzyło mi się nastawiać kilku alarmów. Znam osoby, które nastawiają kilkanaście budzików, a i tak trudno im wstać