Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Zdrowa kuchnia nie służy mężom ?

Ewa zapewne w dobrej wierze skusiła Adama rumianym, pełnym witamin jabłkiem, a wyszło, jak wyszło. I okazuje się, że podobnie jest po dziś dzień– zdrowe nawyki zakorzeniane przez żony odnoszą odwrotny skutek poza domem.

W kwestii zdrowego żywienia to najczęściej żony próbują sprowadzać mężów na właściwą ścieżkę. Sęk w tym, że robią to gwałtownie i, można by rzec, bez ostrzeżenia. Niewielkie badanie przeprowadzone przez Dereka Griffitha z Uniwersytetu Michigan wskazuje, że panowie, z którymi żony nie omówiły zmian wprowadzanych do dotychczasowego, „kawalerskiego menu”, mają tendencję do obżerania się poza domem.

"Przy domowym stole, wielu mężczyzn będzie godziło się na zdrowsze menu, ale poza zasięgiem czujnego oka partnerki będzie starało się zrekompensować niezadowolenie płynące z faktu, że nie mogą jeść tego, na co mają ochotę”– tłumaczy Griffith. „Kluczem do zaadaptowania przez mężczyznę zdrowego podejścia do odżywiania jest komunikacja i wspólne omawianie wprowadzanych zmian”.

Większość mężczyzn biorących udział w badaniu przyznała, że żony nie konsultowały z nimi narzuconej diety. Nawet w sytuacjach, gdy zmiany były ordynowane przez lekarza, panowie najczęściej nie byli zadowoleni z nowego menu, ale nie protestowali, by uniknąć konfliktów. Brak komunikacji w tym zakresie skutkował jednak tym, że po kilku dniach jałowych posiłków pod rząd, panowie dawali upust rozczarowaniu w bufetach typu „jesz ile chcesz”.

Co radzą eksperci? Rozmawiać o zmianach, wyjaśniać, dlaczego są konieczne, od czasu do czasu pozwalać sobie na wspólne kulinarne grzeszki i przynajmniej raz w tygodniu razem ustalać menu.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość