Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Zestresowani wolą pulchniejsze

Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki … Dziś Jan Kiepura mógłby zaśpiewać: kości, krągłości – zależy od okoliczności.

Przyzwyczailiśmy się, że to kobiety doświadczają huśtawek nastrojów, często zmieniają zdanie i potrafią na dno szafy cisnąć parę butów, za które jeszcze chwilę temu były gotowe dać w sklepie milion dolarów. Ale mężczyzna też zmiennym jest, i to w kwestiach, które mogłyby się wydawać wręcz wrodzoną, niemodyfikowalną preferencją. Okazuje się, że sylwetki kobiet, które panowie uznają za atrakcyjne, różnią się w zależności od środowiska i okoliczności.

Badanie, którego wyniki opublikowano w PLoS ONE wykazało, że pod wpływem stresu, mężczyźni preferują cięższe kobiety o obfitszych kształtach, w porównaniu z panami niepoddanymi działaniu stresu, których preferencje wyraźnie odchylały się w kierunku niższego BMI.

Skąd ta zmienność

Współautor badania, Martin Tovée z Uniwersytetu Newcastle, wskazuje na analogię do teorii ewolucji i tłumaczy, że w przypadku, gdy środki do życia są niewystarczające lub nieprzewidywalne, chudość może sygnalizować chorobę, kruchość i niezdolność do reprodukcji. Tovée dowiódł zresztą we wcześniejszych badaniach przeprowadzonych w części Malezji i krajach afrykańskich, że mężczyźni żyjący w skrajnie trudnych warunkach – takich jak głód i niedożywienie - oceniają cięższe kobiety jako atrakcyjniejsze.

„Gdy środowisko, w którym żyjesz jest ubogie w środki i nie masz pewności, czy jutro będziesz mógł cokolwiek zjeść, większy procent tłuszczu w ciele jest postrzegany jako zapas na czarną godzinę, ale też sugeruje wyższy status społeczny. Obydwie te rzeczy stanowią atrakcyjne cechy u potencjalnego partnera w wymagających, nieprzewidywalnych warunkach” – tłumaczy badacz.

W badaniu wzięło udział 81 heteroseksualnych mężczyzn, z których połowa została poddana testowi Triera, który pozwala na wywołanie stresu w warunkach laboratoryjnych. Mężczyźni uczestniczyli w improwizowanej rozmowie kwalifikacyjnej, w której mieli za zadanie w ciągu pięciu minut przekonać do siebie cztery osoby, a następnie rozwiązywali proste zadania matematyczne pod presją czasu.

Następnie uczestnikom pokazano zdjęcia 10 kobiet, których sylwetki wpisywały się w zakres od wychudzonej po otyłą i oceniali je pod względem atrakcyjności. Zdjęcia uszeregowane były względem współczynnika masy ciała kobiet, gdzie 1 oznaczało bardzo chudą, a 10 otyłą sylwetkę.

Najobfitszy typ sylwetki, jaki zestresowani mężczyźni uznali za atrakcyjny to 7.17 (co można było uznać za nadwagę). W przypadku grupy kontrolnej, było to 6.25, co według przyjętej skali zaliczono do wagi normalnej. Ogólnie rzecz biorąc, zestresowani mężczyźni preferowali pulchniejsze kobiety – średnia idealna figura w ich przypadku to 4.44 – w porównaniu z panami, którzy nie zostali poddani działaniu stresu i na wspomnianej wcześniej skali od 1 do 10 idealizowali sylwetkę o średnim rozmiarze 3.90.

Nie takie błahe odkrycie

Zrozumienie mechanizmu preferencji może mieć kolosalne znaczenie dla głębszego zrozumienia zjawiska zniekształconego obrazu ciała występującego w zaburzeniach żywienia i innych zaburzeniach psychicznych związanych z brakiem akceptacji własnego ciała. Dr. Igor Galynker, psychiatra z Beth Israel Medical Center, twierdzi, że w długiej, żmudnej terapii zaburzeń lękowych i na przykład anoreksji, każda informacja uderzająca w przekonanie przekonaniu „Jestem gruba – żaden mężczyzna nie uzna mnie za atrakcyjną” jest światełkiem rozjaśniającym mroki chorującej duszy.

Sonda

Czy akceptujesz swoje ciało?

  •  
  •  
Liczba głosów: 79
Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość