Rozmiar tekstu: pomniejsz tekst resetuj tekst powiększ tekst drukuj

Życie na farmie nie takie zdrowie

Sielskie, anielskie życie wiejskie nie jest tak zdrowe jak można by przypuszczać. Najnowsze badania wskazują, że dorastanie na farmie może znacząco podwyższyć ryzyko nowotworów krwi w późniejszym okresie życia.

Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Massey w Nowej Zelandii wykazały, że dzieci dorastające przy gospodarstwach hodowlanych są aż trzykrotnie bardziej narażone na rozwinięcie się w późniejszych okresach życia nowotworów krwi takich jak białaczka, szpiczak mnogi czy chłoniaki nieziarnicze.

Według nowozelandzkich naukowców największe ryzyko dotyczy osób wychowujących się w styczności z hodowlą drobiu. Ciekawe wyniki zaobserwowano jednak w przypadku gospodarstw stricte rolnych. Dorastanie w takich gospodarstwach zmniejszało ryzyko nowotworów układu krwionośnego o 20%, ale było aż o 50% większe w przypadku osób zajmujących się uprawą roli w dorosłym wieku.

Jako potencjalne przyczyny zwiększonego ryzyka zachorowalności, autorzy raportu wymieniają ekspozycję na pestycydy oraz infekcje spowodowane kontaktem ze zwierzętami hodowlanymi. Są to czynniki, które w okresie dzieciństwa mogą wpływać na reakcje systemu immunologicznego, a tym samym prowadzić do rozwinięcia się nowotworów krwi w późniejszych latach życia. Autorzy twierdzą jednak, że potrzebne są dalsze badania zanim będzie można mówić o niepodważalnym związku przyczynowo-skutkowym.

Komentarze
Dodaj komentarz

Odpowiadasz jako: Gość

  1. Janusz Faliński (Gość)

    Gdy na farmie hoduje się zwierzęta, to zachorowalność jest wyższa. Hodowanie tylko roślin, jest o wiele zdrowsze